

Zatrzymajmy się nad brakiem wiary. Zastanówmy się, jak prosić o uwolnienie i jak je przyjąć.
Zakładam, że w szeroko pojętej kulturze właśnie tematowi miłości poświęcono najwięcej miejsca. Któż z nas nie chciałby kochać i być obdarzonym tym najwznioślejszym z uczuć? W imię miłości do bliźnich, ojczyzny czy nade wszystko Boga wielu potrafiło się wznieść ponad przeciętność i wykazać niesamowitym heroizmem. Historia pełna jest takich przykładów. Sam Chrystus mówi, że „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13).
Usłyszane i wypowiadane słowa tworzą nie tylko określoną atmosferę w naszych domach lub środowiskach powiązanych z pracą czy przeżywaniem wiary, ale również kształtują w nas wewnętrznego narratora. Ten ukryty wewnętrzny głos może nam pomagać w realizacji wielkich celów życiowych, ale równie dobrze podcinać skrzydła, krytykując i negując wszystko, co robimy.
Są chrześcijanie, którzy utrzymują, że grzeszne życie przodków może skutkować bezpośrednim wpływem złych duchów na następne pokolenia, a także powodować choroby, złe stany psychiczne, depresję czy skłonność do popełniania tych samych grzechów.
Muzyka jest bardzo ważną przestrzenią, która oddziałuje na emocje i życie. Właściwie można powiedzieć, że bez niej trudno żyć. Nie bez powodu wiele osób lubi pracować, odpoczywać czy podróżować, słuchając muzyki, a w przestrzeni sacrum od wieków powtarzane jest powiedzenie, że „kto śpiewa, dwa razy się modli”.

Zaprasza na spotkanie z aniołem gościnności. Dowiemy się od niego, jak najlepiej przyjmować gości i czy każdemu, kto puka do naszych drzwi, trzeba otworzyć.
Czytaj więcej