Dobrego dnia z Ojcem Pio
SOBOTA, 26 LISTOPADA 2016: Pokora ducha, skrucha serca i ufna modlitwa są najlepszym środkiem, aby skłonić Boga, by przyszedł nam z pomocą.

Pierwotny pomysł na tekst był inny. Jednak zmieniłem plan, biorąc pod uwagę obecną sytuację. Nie chodzi o pandemię i strach przed zakażeniem, bo zarówno wiek, jak i zdrowie stawia mnie w grupie ryzyka. Skłoniły mnie do tego wydarzenia, które NIGDY nie miały miejsca w Polsce niezależnie od tego, czy byliśmy krajem wolnym, czy okupowanym. Nie wiem, co przyniosą najbliższe dni: czy będę miał szansę wyrazić swoje zdanie, czy znajdą się łamy chętne moją opinię opublikować i czy czytelnicy zechcą ją przeczytać. Na koniec tego przydługiego wstępu pozwólcie, że zwrócę się do konkretnej osoby, bo tylko to mi pozostaje.

Nie wiem, co doradzić komuś, kto chciałby mieć lepsze wyniki w nauce, więcej zarabiać, czy otrzymać więcej łapek w górę na portalach społecznościowych. Wiem, że wszystko, co mam tu na ziemi, przeminie, nie wyłączając mnie. Lubię mieć coś i być kimś, ale to wszystko nie jest mnie w stanie zaspokoić. Co zatem pozostaje? Postawienie wszystkiego na Boga. Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić?

Bóg nikogo nie skreśla. Nie gorszy się nami. Grzegorz Czerwicki, były skazaniec, który dwanaście lat przesiedział w więzieniu, daje czytelne świadectwo tego, że dzięki Jezusowi jest możliwa skuteczna walka o własną przemianę i realizacja najpiękniejszych marzeń. Chociaż na pewno nie należy to do przedsięwzięć łatwych.

Epidemia to prowokacja Pana Boga, byśmy zadali sobie pytanie: Kim jesteśmy? Koronawirus pokazał bowiem, jaka naprawdę jest nasza rzeczywistość. Odsłonił także prawdę o ludziach. Przez lata myśleliśmy, że możemy robić wszystko. Obecnie zaś natura ukazała, że odpowiednia postawa moralna jest kluczowa dla naszego przeżycia – uważa Mario Salisci, włoski socjolog.

W Wielki Piątek po liturgii nasz przełożony zakonny otrzymał esemesa od jednego z parafian z rozpaczliwym apelem o pomoc. Parafianin ten pisał o dramatycznej sytuacji w stalowowolskim Domu Pomocy Społecznej. Szybko, spontanicznie podjęliśmy decyzję, by podjąć posługę wśród starszych osób zainfekowanych koronawirusem i potrzebujących natychmiastowej pomocy.

Były dwa dni do końca zrzutki, a na leczenie Filipka brakowało nadal ponad 3 miliony złotych. Była to jedna z tysięcy charytatywnych zbiórek dla chorych dzieci, więc kto by uwierzył, że zakończy się sukcesem. A jednak, udało się! Zebrano ponad 6 milionów złotych i Filipek poleciał do Stanów Zjednoczonych, gdzie znajduje się już pod opieką lekarzy, a jego rodzice publikują codziennie zdjęcia uśmiechniętego synka.

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 126 (6/2020)

Głos Ojca Pio 126 (6/2020)

W numerze atykuły zachęcające do zmierzenia się z ciszą, żeby lepiej poznać siebie i usłyszeć głos Boga oraz dwa wywiady z pustelnikiem i mistrzem modlitwy, którzy ujawniają, na...

Czytaj więcej

    


POLECAMY

  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter