Dobrego dnia z Ojcem Pio
ŚRODA, 27 LIPCA: Miłość Pana nigdy nie opuści twego serca, jeśli tylko nie zaprzestaniesz się modlić.

Ojciec Pio od dzieciństwa żywił szczególne uczucia do Michała Archanioła. Nie był on dla niego jedynie odległą postacią z kart Biblii, lecz potężnym obrońcą i wiernym towarzyszem w walce duchowej. Książę Niebieskich Zastępów, który strącił Szatana z nieba, inspirował go do życia pełnego odwagi i niezłomności wobec sił ciemności. Miłość Ojca Pio do Michała Archanioła cechowała zarówno mistyczna fascynacja, jak i dziecięca ufność. Szczególne miejsce w jego sercu zajmowało sanktuarium w Monte Sant’Angelo, które traktował niemal jak duchową twierdzę – miejsce modlitwy, pokoju i bliskości nieba. Zachęcał wszystkich do odwiedzenia tego świętego miejsca, aby na nowo odkryć piękno wiary i zakochać się w Michale Archaniele.

Radość ze zmartwychwstania Jezusa nie jest wybuchem emocji ani chwilowym uniesieniem. Rodzi się wtedy, gdy człowiek odkrywa prawdę, że nie do śmierci należy ostatnie słowo, a grób nie jest celem, lecz progiem. Życie nie jest bowiem skazane na przemijanie, ale ma przyszłość w Bogu. Tak też Ojciec Pio rozumiał Wielkanoc.

Ojciec Pio posiadał wyjątkowo żywą i serdeczną więź z aniołami. Nie byli oni dla niego abstrakcyjnymi postaciami, lecz realną obecnością w codziennym życiu. Bóg posyłał ich do niego, aby kształtowali jego serce i przygotowywali go do wielkich dzieł.

Ojciec Pio, podobnie jak św. Franciszek z Asyżu, uważał pokój za dar Boży, owoc wewnętrznego zjednoczenia z Chrystusem i prowadzenia życia zgodnego z Jego wolą, który rodzi się z czystego sumienia. Nie oznaczało to bynajmniej, że życie Stygmatyka pozbawione było niepokojów duchowych, a ówczesnym światem nie targały konflikty zbrojne, które na niego by nie oddziaływały.

Pragnienie śmierci znalazło poczesne miejsce w duchowości Ojca Pio. Nie było ono wyrazem ucieczki od cierpienia czy rozpaczy, lecz dojrzałą tęsknotą za pełnym zjednoczeniem z Bogiem. Myśl o jej bliskim nadejściu nie tylko Stygmatyka nie przerażała, lecz przeciwnie, nieodparcie pociągała...

Stosunek Ojca Pio do ziemi i jej plonów zrodziły nie tylko wspomnienia z dzieciństwa, ale też głęboka teologia codzienności. W jego oczach jawiła się ona nie tylko jako zwyczajna materia – była przestrzenią, w której objawiała się Boża opatrzność. Z uwagą zatem kontemplował dzieło stworzenia, gdyż uprawa, a potem zbiory płodów rolnych i kwiatów przypominały mu o konieczności pielęgnacji duszy, modlitwie i oczekiwaniu na owoce łaski.

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 160 (4/2026)

Głos Ojca Pio 160 (4/2026)

Zaprasza na spotkanie z aniołem gościnności. Dowiemy się od niego, jak najlepiej przyjmować gości i czy każdemu, kto puka do naszych drzwi, trzeba otworzyć. 

Czytaj więcej

   


 

WIDEO