Ze starej fotografii spogląda młoda żydowska kobieta. Głowę podpiera dłonią, z której z delikatną nonszalancją wyrasta papieros. Spojrzenie Etty intryguje – dwa czarne węgle próbują się wgryźć gdzieś głęboko, a ona sama zdaje się do czegoś zapraszać. Tylko do czego?
Mimo wielu udogodnień, które miały nam zapewnić więcej czasu i spokój, żyjemy w ogromnym tempie i nieustannym hałasie. Przytłoczeni mnóstwem informacji dozowanych przez różne nośniki, nie potrafimy skupić się, gdy zapanuje wokół nas cisza.
Tutaj to zupełnie coś nowego, gdy dzieci grają, czytają nuty. Chwile pożegnań profesorów są bardzo wzruszające. Piękne jest to, że dajemy dzieciom coś, czego już im nikt nie zabierze. To zostaje w nich na zawsze. Powtarzam to przylatującym muzykom, profesorom szkoły: „Na pewno się tu nie dorobicie, ale cząstka was zostanie w RCA”.
Moja praca jako muzyka będzie miała sens tylko wtedy, jeśli piekarz, który znajdzie się na moim koncercie, postanowi lub choćby zamarzy o tym, żeby od jutra w jego piekarni zaczęły powstawać najlepsze bułki na świecie.
Teraz nadszedł odpowiedni czas dla świeckich mężczyzn, by weszli w role przywódcze w Kościele. Jak mają to zrobić?
Jako nastolatek miałem ciekawy sen. Byłem z kimś w wysokich górach. Nagle mój towarzysz wędrówki osunął się w przepaść, a ja odruchowo rzuciłem się z pomocą. Złapałem jego dłoń i jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem Chrystusa. Obudziłem się.

Przeczytamy w nim o uśmiechniętym Panu Bogu i Jego zastępach. Ponadto dwie niezykłe historie: człowieka, który rozśmieszył śmierć, oraz dziewczyny, której Anioł Stróż podał pyszną kawę.
Czytaj więcej