9 stycznia 2023 roku mija 120. rocznica śmierci o. Wacława Nowakowskiego, kapucyna, który na kartach historii zapisał się jako niezłomny patriota, gorliwy kapłan i wierny przyjaciel. Jego biografia jest tak bogata, że z powodzeniem mogłaby posłużyć jako materiał do scenariusza filmowego. Świadczy o tym chociażby przedstawione poniżej spektakularne wydarzenie.
Z pozoru niedopasowani, przeżyli ze sobą pięćdziesiąt szczęśliwych lat. Nigdy nie słyszeliśmy, aby jedno na drugie narzekało. Dziadek szanował i kochał babcię, a ona jego.
W związku sakramentalnym jesteśmy od dwudziestu pięciu lat. Nasze małżeństwo w tym roku powinno świętować tzw. „srebrne wesele”. Piszę „powinno”, ponieważ nie były to całkowicie wspólnie przeżyte lata…
Dziadek Franciszek najlepiej się czuł w swoim świecie i nie lubił go opuszczać. W położonej w południowo-wschodniej Polsce wsi Rudołowice miał wszystko, czego potrzebował do życia: ziemię dającą plony, a nad nią Niebo, do którego na co dzień zwracał się z prośbą o pomoc i opiekę dla siebie i rodziny, a w potrzebie o pogodę i deszcz. O swojej małej ojczyźnie wiedział wszystko.
Dziadek Franciszek nie gromadził rzeczy. Ograniczał się do tego, co niezbędne. Był przy tym człowiekiem szczęśliwym i spełnionym. Udawał? Nie sądzę, chociaż dzisiejszy świat szczęścia każe szukać zupełnie gdzie indziej.
Dziadek był zawsze wobec nas szczery. Mówił rzeczowo. Niczego nie ubarwiał ani nie ukrywał. Słuchaliśmy go zatem z zapartym tchem, szczególnie kiedy dzielił się z nami życiową mądrością.

Przeczytamy w nim o uśmiechniętym Panu Bogu i Jego zastępach. Ponadto dwie niezykłe historie: człowieka, który rozśmieszył śmierć, oraz dziewczyny, której Anioł Stróż podał pyszną kawę.
Czytaj więcej