Dobrego dnia z Ojcem Pio
SOBOTA, 23 WRZEśNIA 2017: Nie zdawaj się wyłącznie na siebie, lecz każdą troskę pośród trudności powierzaj Temu, który jest naszym jedynym Dobrem.
Ojciec Pio w towarzystwie braci zakonnych Ojciec Pio w towarzystwie braci zakonnych © Głos Ojca Pio

Dekret o heroiczności cnót Ojca Pio

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych
Archidiecezja Manfredonia – Vieste
Proces beatyfikacyjny i kanonizacyjny Sługi Bożego Pio z Pietrelciny (w świecie Franciszka Forgione)
kapłana Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów (1887-1968)

Dekret o heroiczności cnót Ojca Pio

„Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ga 6,14).

Ojciec Pio z Pietrelciny, podobnie jak Apostoł Paweł, jako cel swego życia i apostolatu postawił Święty Krzyż, który był mu mocą, mądrością i jego chlubą. Wolny od próżności świata i zapalony miłością do Jezusa Chrystusa, upodobnił się do Niego w ofiarowaniu samego siebie za zbawienie świata. W postępowaniu i w naśladowaniu Boskiej Żertwy był tak wielkoduszny i doskonały, że mógłby powiedzieć: „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 19–20). Nie chciał zatrzymać dla siebie skarbów łaski, których mu Bóg udzielił ze szczególną hojnością; dlatego bez ustanku, przez swoją świętą posługę, służył mężczyznom i kobietom, którzy do niego przychodzili i zrodził niezliczoną rzeszę duchowych synów i córek.

Ten najgodniejszy naśladowca św. Franciszka z Asyżu urodził się 25 maja 1887 roku w Pietrelcinie, w archidiecezji Benewentu, jako syn Grazio Forgione i Marii Giuseppy Di Nunzio. Następnego dnia został ochrzczony i nadano mu imię Francesco. Dzieciństwo i młodość spędził w pogodnym i spokojnym środowisku: w domu, w kościele, w polu, a potem w szkole. W dwunastym roku życia przyjął sakrament Bierzmowania i Pierwszą Komunię Świętą.

W szesnastym roku życia, 6 stycznia 1903 roku, wstąpił do nowicjatu Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Morcone, gdzie w dniu 22 tego samego miesiąca został obleczony we franciszkański habit i nadano mu imię brat Pio. Po pomyślnym ukończeniu roku nowicjatu złożył śluby proste, a 27 stycznia 1907 roku profesję uroczystą.

Po święceniach kapłańskich, przyjętych 10 sierpnia 1910 roku w Benewencie, pozostał wśród swoich aż do 1916 roku ze względu na zdrowie. We wrześniu tego samego roku został skierowany do klasztoru w San Giovanni Rotondo i tam pozostał aż do śmierci ku ogromnemu zbudowaniu wiernych, od 1918 roku dostrzegali u niego znaki Męki Pańskiej i inne charyzmaty.

Zapalony miłością Boga i bliźniego, Ojciec Pio żył w pełni powołaniem, by przyczyniać się do zbawienia człowieka, zgodnie ze specjalnym posłannictwem, co znamionowało całe jego życie. Ten program realizował przy pomocy trzech środków: przez kierownictwo duchowe, przez spełnianie sakramentalnego pojednania grzeszników i przez celebrowanie Mszy Świętej. Ze względu na wielką liczbę penitentów nie było łatwo wyspowiadać się u Ojca Pio. Szczytowym momentem jego działalności apostolskiej było celebrowanie Mszy Świętej. Wierni, którzy w niej uczestniczyli, upatrywali w niej szczyt i pełnię jego duchowości.

Na polu społecznym Ojciec Pio troszczył się bardzo o ulżenie cierpieniu i nędzy wielu rodzin, zwłaszcza przez założenie Domu Ulgi w Cierpieniu otwartego 5 maja 1956 roku. Na polu duchowym założył Grupy Modlitwy, przez niego samego nazwane „szkołami wiary i ogniskami miłości”, a przez papieża  Pawła VI – „wielką rzeką dusz, które się modlą”.

Dla Sługi Bożego życiem była wiara: wszystko chciał i wszystko czynił w świetle wiary. Aby ją ożywiać, wytrwale angażował się w modlitwę. W rzeczywistości większą część dnia i nocy stanowiła rozmowa z Bogiem. Powiadał: „W książkach Boga szukamy, a na modlitwie Go znajdujemy. Modlitwa jest kluczem, który otwiera serce Boże”. Wiara prowadziła Go zawsze do przyjęcia tajemniczej woli Bożej. Był zakonnikiem zatopionym w nadprzyrodzonej rzeczywistości i wszystkich „zarażał” swoją wiarą, promieniując na tych, którzy do niego przychodzili.

Nie tylko był człowiekiem nadziei i całkowitego zaufania do Boga, ale swoimi słowami i przykładem te cnoty wlewał do dusz.

Napełniała go miłość Boża, on zaś odpowiadał na jej oczekiwania. Miłość była mu inspirującą zasadą w ciągu całego dnia: Boga należy kochać i troszczyć się, aby był kochany przez innych. Samemu wzrastać w miłości i sprawiać, by miłość wzrastała. Był to sekret jego ofiarnego życia, które spędzał w konfesjonale i oddając się kierownictwu duchowemu.

Jego miłość do bliźniego wyraziła się w tym, że ponad pięćdziesiąt lat przyjmował bardzo wiele osób, które do niego przychodziły, aby korzystać z jego świętej posługi, jego rady i jego umocnienia. Był jakby oblężony miłością: szukano go w kościele, zakrystii, w klasztorze, a i on sam wszystkim dawał miłość, powodując odrodzenie wiary, rozdzielając łaski, niosąc światło i ewangeliczną pociechę. W ubogich, cierpiących, chorych widział obraz Chrystusa i dla nich specjalnie się poświęcał.

W sposób przykładny praktykował cnotę roztropności, działał i udzielał rad w świetle Bożym. Jego celem była chwała Boża i dobro dusz. Odnosił się do wszystkich bez wyróżnień, z taktem i szacunkiem.

Błyszczała w nim cnota męstwa. Szybko pojął, że jego droga życia ma być drogą Krzyża i od razu z odwagą przyjął go z miłości. Przez wiele lat doświadczał cierpień duszy. Przez pięćdziesiąt lat z przedziwnym męstwem znosił cierpienia, które mu sprawiały jego rany. W milczeniu, z modlitwą przyjął liczne interwencje Władz kościelnych i swego Zakonu. Zawsze milczał wobec oszczerstw.

Modlitwa i umartwienie były zwyczajnymi środkami, stosowanymi przez niego, aby osiągnąć cnotę umiarkowania, stosownie do zwyczaju franciszkańskiego. Był umiarkowany w sposobie myślenia i życia.

Świadom przyjętych przez życie konsekrowane obowiązków, z wielkodusznością zachowywał śluby zakonne. Kochał je, gdyż były radami Chrystusa i środkami doskonałości. We wszystkim był posłuszny rozkazom przełożonych, także gdy były trudne. Jego posłuszeństwo było w intencji nadprzyrodzone, powszechne co do rozciągłości i całkowite w wykonaniu.

Z całkowitym oderwaniem się od samego siebie, od dóbr ziemskich, od wygody i czci praktykował ducha ubóstwa.

Miał zawsze ogromne umiłowanie cnoty czystości. Jego postępowanie było skromne wszędzie i we wszystkim.

Szczerze uważał się za nieużytecznego, niegodnego darów Bożych, pełnego nędzy, a zarazem szczególnych Bożych względów. Pośród tak wielkiego podziwu świata, powtarzał: „Chcę być tylko ubogim bratem, który się modli”.

Już od młodości nie tryskał zdrowiem, a zwłaszcza w ostatnich latach życia tracił je w sposób gwałtowny. Siostra śmierć spotkała go 23 września 1968 roku w wieku osiemdziesięciu jeden lat przygotowanego i pogodnego. Obrzędy jego pogrzebu znamionował niezwykły napływ wiernych.

20 lutego 1971 roku, zaledwie w trzy lata po śmierci Sługi Bożego, Paweł VI, przemawiając do przełożonych zakonu Kapucynów, powiedział o nim:

„Patrzcie, jaką zdobył sławę, jaką rzeszę zgromadził wokół siebie! Ale dlaczego? Może dlatego, że był filozofem? Może mędrcem? Może dlatego, że dysponował jakimiś narzędziami? Dlatego, że pokornie odprawiał Mszę Świętą, spowiadał od rana do wieczora i dlatego, że był, trudno to powiedzieć, przedstawicielem, naznaczonym stygmatami naszego Pana. Był człowiekiem modlitwy i cierpienia”.

Już za życia cieszył się wielką sławą świętości, a to dzięki swoim cnotom i duchowi modlitwy, ofiary i całkowitego oddania się dla dobra dusz. W ciągu następnych lat po jego śmierci sława świętości i cudów coraz bardziej wzrastała, stając się swoistym fenomenem kościelnym, rozpowszechnionym w całym świecie.

W taki to sposób Bóg ujawniał Kościołowi wolę wyniesienia do chwały na ziemi swego wiernego Sługi. Nie upłynęło wiele czasu, jak Zakon Kapucynów dopełnił przewidzianych prawem kanonicznym działań, aby rozpocząć Sprawę beatyfikacji i kanonizacji. Po zbadaniu wszystkich dokumentów Stolica Święta, zgodnie z normami Motu proprio „Sanctitas clarior” wydała „nihil obstat” 29 listopada 1982 roku. Odtąd arcybiskup Manfredonii mógł rozpocząć prowadzenie Sprawy i przeprowadzić proces rozpoznania (1983-1990). 7 grudnia 1990 roku Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziła jego ważność prawną. Zgodnie z prawem przedyskutowano przedłożoną „Pozycję” (Positio): czy Sługa Boży praktykował cnoty w stopniu heroicznym. 13 czerwca 1997 roku odbył się specjalny Kongres Konsultorów teologów z wynikiem pozytywnym. Na sesji zwyczajnej dnia 21 października tegoż roku relator sprawy J. E. Ks. Bp Andrea Maria Erba, biskup Velletri – Segni, Księża Kardynałowie i Biskupi uznali, że Ojciec Pio z Pietrelciny praktykował w stopniu heroicznym cnoty teologalne, kardynalne i z nimi związane.

Podpisany proprefekt poinformował Ojca Świętego Jana Pawła II o dokonanych aktach Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych i zarządził, by zredagowano dekret o heroiczności cnót Sługi Bożego.

Po wykonaniu tego, zgodnie z normami prawa, zebrani w siedzibie Kongregacji, pod dzisiejszą datą, złożyli podpisy: proprefekt, relator Sprawy i ja, arcybiskup sekretarz Kongregacji, i inni, którzy zostali wezwani. W ich obecności Jego Świątobliwość uroczyście ogłosił:

„Stwierdzam, że Sługa Boży Pio z Pietrelciny, w świecie Francesco Forgione, kapłan profes Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, praktykował w stopniu heroicznym cnoty teologalne wiary, nadziei i miłości tak wobec Boga jak i wobec bliźniego, a także cnoty kardynalne roztropności, sprawiedliwości, męstwa i umiarkowania oraz cnoty z nimi złączone, w celach i skutkach, o których była już mowa”.

W końcu Ojciec Święty zarządził, by ten dekret został opublikowany i przechowany w aktach Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Dano w Rzymie, 18 grudnia Roku Pańskiego 1997.

+ Alberto Bovone
Arcybiskup tytularny Cezarei Numidyjskiej
Proprefekt 

+ Edward Nowak
Arcybiskup tytularny Luni
sekretarz


Tłumaczenie: Gracjan Franciszek Majka OFMCap

Fragment książki „Przesłanie Ojca Pio”.

Ostatnio zmieniany środa, 27 lipiec 2016 17:49

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 107 (5/2017)

Temat numeru: Inteligencja serca

Szczególnie polecamy rozmowę o Wspaniałym Mężczyźnie, który ma głębię emocji, przeżyć, myśli, a także artykuł "Jezus całuje w usta".

Czytaj więcej

    


Matka Boża Fatimska i Ojciec Pio

  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter