Dobrego dnia z Ojcem Pio
SOBOTA, 15 KWIETNIA : Zachowaj ufność w Bożą pomoc. Ten, który dotąd cię bronił, będzie nadal prowadził swoje dzieło zbawienia.

Prosić o miłosierdzie dla grzeszników, a także w różnych innych potrzebach bliźnich było chlebem powszednim Ojca Pio. Lista spraw i osób, które codziennie polecał dobremu Bogu, wydawała się nie mieć końca. Ich życiowe problemy stawały się intencjami jego modlitw, a troska o ich zbawienie jego powołaniem.

Moja historia zetknięcia się z Ojcem Pio zaczęła się od choroby – bólu lewej ręki, drętwienia palców, zawrotów głowy, które były tak silne, że ledwie mogłam je wytrzymać. Z tego powodu byłam częstym gościem u lekarza i na pogotowiu.

Nie należałam do praktykujących katolików. Księdza znałam z odwiedzin po kolędzie, do kościoła chodziłam z racji uroczystości typu Pierwsza Komunia, chrzest, pogrzeb, czasami na wielkanocne święcenie pokarmów czy pasterkę. W tamtym czasie to mi wystarczało.

Znałeś mnie, Padre, zanim ja poznałam Ciebie. Tak myślę, tak czuję. Wiem o Tobie tylko z książek i czasopism. Miałam osiemnaście lat, gdy odszedłeś do nieba, za którym zawsze tęskniłeś. Gdybym wtedy mogła Cię poznać – choćby listownie, jak Raffaelina Cerase – pewnie mniej błędów popełniłabym w życiu.

Byliśmy młodzi, beztroscy, razem podróżowaliśmy i zwiedzaliśmy Amerykę. Dwa lata później okazało się, że Piotr choruje na nowotwór. Nasze życie wywróciło się do góry nogami.

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 128 (2/2021)

Głos Ojca Pio 128 (2/2021)

Tym razem dowiemy się, jak prowadzić walkę duchową i nie zmagać się ciągle z tymi samymi problemami, a także jak wyjść wzmocnionym z czasu pandemii.

Czytaj więcej

    


  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter