Miłość Ojca Pio do Dzieciątka Jezus była zakorzeniona w duchowości franciszkańskiej. Podobnie jak św. Franciszek z Asyżu odczuwał on silną więź z ubogim i pokornym Chrystusem, którego adorował, nad którym rozmyślał i którego celebrował w tajemnicy Eucharystii. Tak jak asyski patriarcha miał dwie fascynacje w swoim życiu: narodzenie Jezusa i mszę świętą.
Młody brat Pio, jak każdy obywatel Włoch, był zobowiązany do służby wojskowej. Mimo że był kapłanem-zakonnikiem i zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, w wyniku czego otrzymał trzecią kategorię wojskową, i tak został powołany w szeregi szarozielonej armii.
Ojciec Pio znany jest na całym świecie z różnorodności darów mistycznych otrzymanych od Boga, zwłaszcza ze stygmatów, z ogromu cierpienia znoszonego z pokorą, z posługi niezmordowanego spowiednika czy daru nieustannej modlitwy, aż po ofiarę z samego siebie w jedności z ofiarą Chrystusa, celebrowaną podczas mszy świętej. Jednak czy to wszystko, co dziś możemy powiedzieć o jego niepowtarzalnym powołaniu? Czy w swym kapłańskim sercu nie nosił on jeszcze innego pragnienia, dzięki któremu mógłby służyć w Kościele i dla Kościoła?
Ojciec Pio w ujawnianiu na piśmie swego wewnętrznego życia i swoich relacji z Panem Bogiem nie kierował się ani kaprysem, ani próżną satysfakcją, ani jakimkolwiek innym powodem. Co więcej, jeśli miałoby to od niego zależeć, nikt – poza spowiednikami i kierownikami duchowymi – nie wiedziałby nic o jego wewnętrznym świecie i sekretach duszy.
Przyjaźń to cenny dar, który odgrywa w życiu ludzkim niezmiernie ważną rolę, o czym zapewne nikogo nie trzeba przekonywać. Od przyjaźni nie stronili również święci. W ich gronie znajdziemy Ojca Pio, który odnalazł ją w osobie swego kierownika duchowego, o. Agostina z San Marco in Lamis.

Zaprasza na spotkanie z aniołem gościnności. Dowiemy się od niego, jak najlepiej przyjmować gości i czy każdemu, kto puka do naszych drzwi, trzeba otworzyć.
Czytaj więcej