Dobrego dnia z Ojcem Pio
25 WRZEŚNIA: Dopóki nie ożywisz w sobie sfery duchowej, nie będziesz zdolny do kontemplowania Boga.

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Ile możemy dać innym?

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Wracając kilka lat temu z Polski do Rzymu, usiadłem w samolocie obok pewnej młodej, sympatycznej, rozmownej dziewczyny. Nie pamiętam już, o czym rozmawialiśmy, poza jednym: dowiedziałem się wtedy o couchsurfingu.

Jak poradziła mi dziewczyna z samolotu, założyłem profil na couchsurfingowej stronie internetowej. Dowiedziałem się z niej o miejscu i czasie najbliższego spotkania. Miało odbyć się w urokliwym lokalu na Zatybrzu – w „klimaciarskiej” dzielnicy miasta.
Zbiórka dla „świeżaków”, którzy mogliby mieć problem z trafieniem do tego miejsca, wyznaczona została na pobliskim, małym placyku. Pojawiliśmy się na nim tylko we dwoje: ja i pewna Rosjanka z Petersburga. Nikt po nas nie wyszedł, więc postanowiliśmy ruszyć na poszukiwania sami. Szybko znaleźliśmy i lokal, i ludzi – około trzydziestu, może czterdziestu osób z Rzymu i innych części świata. Atmosfera była bardzo serdeczna. Język – głównie angielski, ale też włoski i inne. Mniej więcej połowę uczestników stanowili miejscowi, resztę – przyjezdni. Ci ostatni zatrzymali się w Rzymie w tanich hotelach albo hostelach, ale też – spora część – u couchsurfingowych gospodarzy.

Więcej niż darmowy nocleg
Bo o to głównie tu chodzi: by oferować sobie nawzajem darmowy nocleg. Ale nie jest to obowiązkowe, można też oprowadzić po mieście, zaprosić na obiad, kawę albo piwo, zaoferować jakąkolwiek pomoc. Pomysł ten zasadza się na tym, żeby podróżować inaczej. By tworzyć nowe oblicze turystyki, którą nie rządzi pieniądz, ale dobre i otwarte serce. Gdzie zdobywa się przyjaciół, gdzie realizuje się wartości.
Strona couchsurfingu podaje, że zarejestrowanych jest na niej już 10 milionów użytkowników z 230 krajów świata. Można tam znaleźć ciekawych ludzi chętnie oferujących gościnę oraz wiele wydarzeń. Zapewne poszczególne osoby na rozmaite sposoby i w różnym stopniu angażują się we wspólną ideę. Być może zdarzają się też sytuacje nadużyć lub nieporozumień (sam słyszałem tylko o jednym takim przypadku). Najważniejsza jest jednak ogromna rzesza ludzi gotowych być zarówno gościem, jak i gospodarzem, wyciągnąć pomocną dłoń, spotkać drugiego, by przez kilka chwil razem iść przez świat…

Ofiarowane dobro wraca
Czy chrześcijaństwo, czy chrześcijanin może zaproponować coś więcej? Czy jako wierzący jesteśmy gotowi jeszcze bardziej podzielić się dachem, chlebem i innym dobrem? Czy w praktykowaniu gościnności można przekroczyć perspektywę czysto humanistyczną?
Myślę, że w poszukiwaniu odpowiedzi możemy uchwycić się dwóch aspektów w pewien sposób ze sobą powiązanych. Po pierwsze, zarówno wśród couchsurfingowców, jak i w innych kręgach osób kultywujących gościnność w oparciu o wartości przede wszystkim humanistyczne możemy dostrzec ludzi przynależących raczej do tej samej klasy społecznej. Na przykład w couchsurfingu dominują osoby z niezbyt zamożnej klasy średniej. Mają na samolot, na skromne wydatki w podróży, mówią płynnie po angielsku, ale w sytuacji, gdy nie znajdą coucha, wybiorą raczej hostel, B&B lub tani hotelik niż hotel z kilkoma gwiazdkami obok nazwy. Podobnie jest w przypadku innych form gościnności – chyba dlatego powstało tak wiele legend o tym, że to prości ludzie przyjmowali króla przebranego za biedaka, a nie szlachetnie urodzeni. Przecież chętnie udzielamy gościny komuś podobnemu do nas samych, z kim łączy nas jak najwięcej.
Stąd i drugi aspekt takiej gościnności: względna symetria, wzajemność relacji. Może nie w każdym przypadku, może nie zawsze akurat od tego człowieka, któremu udzieliliśmy gościny. Spodziewamy się jednak, że kiedyś otrzymamy coś w zamian. Że ofiarowane dobro do nas wróci. Że dostaniemy tyle, ile sami daliśmy. Pomagamy sobie nawzajem, dajemy i otrzymujemy – w ostatecznym rozrachunku, w globalnej skali spodziewając się wzajemności.

Bez rekompensaty
Zarówno Ewangelia, nauka Jezusa, jak i praktyka oraz wskazania Kościoła wzywają nas do pójścia dalej. Zachęcają do dawania bez oczekiwania na rekompensatę, do gościnności bez odpłaty. Miłosierny Samarytanin zawozi do gospody poturbowanego, obrabowanego człowieka i płaci za niego, nie spodziewając się niczego w zamian. Po prostu nie umie zostawić potrzebującego na drodze. Choć wie, że ludzie pogardzają Samarytanami – zapewne gardził nimi jeszcze niedawno i sam potrzebujący pomocy – ale daje pieniądze i serce.
To piękne, kiedy za dobro otrzymujemy dobro, ale Jezus uczy nas, byśmy na tym nie poprzestawali, byśmy byli jak On. Ów ideał może łatwo zachwycić, ale przeżyć go i zrealizować do końca jest bardzo trudno. By to zrobić, by znaleźć do tego siłę, trzeba być mocno zakorzenionym w Chrystusie. Najlepiej ukazują to przykłady świętych, choćby ojca Maksymiliana Kolbego: by skazany na śmierć człowiek mógł wrócić do domu, idzie za niego do głodowego bunkra. Jak Jezus, który „nie miał gdzie głowy skłonić”, ale otworzył łotrowi bramy raju, oddając własne życie…
Prawdziwa chrześcijańska gościnność polega na tym, by być jak Jezus, ale także na umiejętności dostrzeżenia w drugim człowieku Bożego oblicza, niekiedy zatartego, zniekształconego. Zobaczyć w nim żyjącego Jezusa. Chrześcijańska gościnność każe dawać nie po to, żeby też kiedyś otrzymać, ale ofiarować dlatego, że już wcześniej się tak wiele otrzymało. W ten sposób zwracamy Jezusowi obecnemu w potrzebującym wszystko, czego nieustannie hojnie nam udziela.

Maciej Zinkiewicz OFMCap

"Głos Ojca Pio" [99/3/2016]

MACIEJ ZINKIEWICZ - kapucyn, doktor filozofii, wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie.

Ostatnio zmieniany wtorek, 19 lipiec 2016 22:31

Przeczytaj w nowym numerze

Niech się niebo nie kojarzy tylko z deszczem  Jak zyskać sprawność w umiejętnym pocieszaniu

Psychologia pozytywna i wiara

Niech się niebo nie kojarzy tylko z deszczem Jak zyskać sprawność w umiejętnym pocieszaniu

  Żyjemy w epoce, którą socjologowie nazywają „kryzysem współczucia”. Paradoksalnie, mając tysiące „znajomych” w mediach społecznościowych, nigdy nie byliśmy tak samotni w swoim bólu. Statystyki psychiatryczne...

Czytaj więcej
Razem z aniołami wybieram się do Nieba

Być chrześcijaninem

Razem z aniołami wybieram się do Nieba

Najbliżej nas znajdują się Aniołowie Stróżowie. Towarzyszą nam „rano, wieczór, we dnie, w nocy” i są nam „zawsze ku pomocy”. Strzegą nas od wszelkiego złego...

Czytaj więcej
Chwile, które chcę pamiętać do końca życia

Być chrześcijaninem

Chwile, które chcę pamiętać do końca życia

Nam, facetom, wydaje się, że trzeba podjąć odpowiednie kroki, by wyrazić swój stosunek do drugiego człowieka. Toteż od rana do wieczora działamy zadaniowo: zamierzając gdzieś...

Czytaj więcej
Stało się, jak zapowiedział. Czy Ojciec Pio znał datę swojej śmierci?

Duchowość Ojca Pio

Stało się, jak zapowiedział. Czy Ojciec Pio znał datę swojej śmierci?

Wielkanoc 1965 roku zapoczątkowała trwającą trzy i pół roku agonię Ojca Pio. Od tego czasu jego ciało sprawiało wrażenie bezwładnego, a on sam stawał się...

Czytaj więcej

WIDEO