Dobrego dnia z Ojcem Pio
ŚRODA, 14 CZERWCA :  Trzeba nieustannie troszczyć się o formację swego serca i nie zaniedbywać niczego, co mogłoby przysporzyć szczęścia.
Świadek miłosnej obecności Boga w sobie fot. Głos Ojca Pio

Świadek miłosnej obecności Boga w sobie

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Ojciec Pio przeżywał szczególne doświadczenia związane z misterium Chrystusa. Ich punktem kulminacyjnym było tzw. unio mystica, zjednoczenie duszy z Bogiem, który bez pośrednictwa pojęć i obrazów interweniował w jego życie duchowe.

Doświadczeniu mistycznemu Ojca Pio towarzyszyły tzw. fenomeny mistyczne, które przekraczały zwyczajne okoliczności chrześcijańskiego życia. Oprócz stygmatów otrzymał również dar wizji, dzięki czemu posiadł nadprzyrodzoną percepcję, która pozwalała mu postrzegać to, co w naturalnych warunkach nie mogło być widziane ani poznane przez człowieka. Boże poruszenia były potrójnego rodzaju: cielesne, wyobrażeniowe i intelektualne. W ten sposób Ojciec Pio poznawał głębszy sens Bożych zamysłów.

Stan nadzwyczajny
Włoscy kapucyni, o. Alessandro z Ripabottoni oraz o. Melchiorre z Pobladury w swym naukowym opracowaniu zbioru listów Ojca Pio doszli do przekonania, że nie pragnął on zostać mistykiem, ale chciał podążać zwykłą drogą chrześcijańskiej doskonałości. W ich opinii: „Ojciec Pio nie miał upodobania w «poruszaniu się» w wysokich sferach życia mistycznego ani nigdy go nie szukał. Podobnie jak wszyscy mistycy przyciągany natchnieniem Ducha Świętego, przywarł do nich ze wspaniałomyślną i niezwykłą wiernością. Chętnie przyznawał, że cudowny świat jego osobistego związku z Bogiem Trójjedynym nie tyle był zdobyczą działalności ludzkiej, ile darem Bożej miłości. Doskonale zdawał sobie sprawę z nadzwyczajnych dróg, po których szedł Bóg, realizując swoje pełne miłości zamiary wobec niego, lecz on wolałby «zwyczajną drogę wszystkich innych dusz», byle tylko osiągnąć doskonałość «miłości substancjonalnej»”.

Potwierdzenia dla postawionej przez nich tezy należy szukać w korespondencji Ojca Pio. Znajdują się w niej bowiem treści mówiące wprost o jego powściągliwej postawie wobec nadzwyczajnych dróg życia duchowego, tak charakterystycznej dla pierwszych lat po przyjęciu przez niego święceń kapłańskich. W jednym z listów adresowanych do kierownika duchowego, o. Benedetta z San Marco in Lamis, wyjaśniał mu swój sposób myślenia: „Wiedz, Ojcze, że wcale nie przywiązuję wagi do tego mojego nadzwyczajnego stanu i dlatego nie przestaję prosić Jezusa, aby prowadził mnie zwyczajną drogą wszystkich innych dusz, dobrze wiedząc, że droga, którą Boże miłosierdzie mnie prowadzi, nie jest odpowiednia dla mojej duszy [...]. To, co mówię Panu, sprowadza się do tego, bym zabrał się do dzieła, do poprawy życia, do mojego duchowego zmartwychwstania, do prawdziwej substancjalnej miłości, do autentycznego nawrócenia mnie całego dla Niego”. Owym nadzwyczajnym stanem, który przeżywał Ojciec Pio, nie przywiązując do niego większej wagi, było życie mistyczne.

Chociaż Ojciec Pio szczerze pragnął iść zwyczajną drogą nawrócenia, miłości i duchowego zmartwychwstania, Boże zamiary wobec niego były inne. W miarę pogłębiania przez niego życia duchowego zaczęły pojawiać się różnorodne fenomeny mistyczne: najpierw należące do porządku poznawczego – lokucje, objawienia, wizje, hierognoza – a następnie do porządku uczuciowego – incendium amoris (czyli pożary miłości) – wreszcie do porządku cielesnego – transwerberacja serca i boku, stygmaty, bilokacje, osmogeneza, pocenie się krwawym potem i dar łez.

Z dokumentacji zgromadzonej w procesie beatyfikacyjnym wynika, że posiadał on szczególną łaskę w postaci trzech różnych kategorii wizji. W „Dzienniku” o. Agostina z San Marco in Lamis możemy wyczytać, że „ekstazy i wizje zaczęły się już w piątym roku życia, kiedy miał zamiar i chęć na zawsze poświęcić się Panu, i ustawicznie się pojawiały. Spytany, dlaczego przez tak długi czas krył się z nimi, z prostotą odpowiedział, że nie przedstawił ich, ponieważ uważał je za normalne, przydarzające się wszystkim duszom”. Odwołując się do świadectw Ojca Pio, należy podkreślić, że „niebiańskie wizje” nasiliły się zaraz po zakończeniu nowicjatu, czyli na początku 1904 roku, a zintensyfikowały się w 1911 roku, kiedy przebywał w klasztorze w Venafro. Były tak częste, że przez dłuższy czas uważał je za zupełnie naturalne. W jednym z listów z tamtego okresu napisał: „Jezus prawie nigdy nie pozostawia mnie bez swoich wizji”.

Wizje cielesne
W wizjach cielesnych, zwanych też objawieniami, Ojciec Pio postrzegał zmysłem wzroku obiektywną rzeczywistość, która była niewidoczna dla zwykłego człowieka.

Wydaje się, że pierwszą z nich otrzymał w wieku pięciu lat. Jak dowiadujemy się z zapisków o. Benedetta z San Marco in Lamis – który umieścił w nich relację Ojca Pio – Francesco Forgione jako mały chłopiec udał się do kościoła parafialnego w Pietrelcinie, aby ofiarować się Bogu i „kiedy stanął przed głównym ołtarzem, ukazał mu się Chrystus. Przywołał go do siebie skinieniem ręki, po czym położył mu ją na głowie – na znak miłości i przyjęcia składanej Mu ofiary”. Odtąd pojawiające się mistyczne doznania potęgowały w nim pragnienie zjednoczenia i ofiary, którą przyjdzie mu składać przez całe życie.

Wizje cielesne stały się częstsze w czasie pobytu w Venafro, gdzie przebywał z powodu „tajemniczej” choroby od listopada do grudnia 1911 roku. Pewnego dnia ukazało mu się Dzieciątko Jezus ze znakami męki. Na rękach miało stygmaty i serdecznie się do niego uśmiechało. W innych okolicznościach Boże Dzieciątko promieniujące światłem i spoczywające w rękach Ojca Pio widział we wrześniu 1919 roku jego współbrat, o. Raffaelle z SantʼElia a Pianisi, który nocą przechodził korytarzem klasztoru w San Govanni Rotondo, a w grudniu 1922 roku w zakrystii starego kościoła ujrzała je także Lucia Iadanza.

Ojciec Pio miał również wizje Matki Bożej z Dzieciątkiem w otoczeniu aniołów. W liście z lipca 1913 roku adresowanym do o. Benedetta z San Marco in Lamis napisał, że podczas dziękczynienia po porannej mszy niedzielnej doświadczył następującego widzenia: „Mój duch poczuł się nagle przeniesiony przez wyższą siłę do dużego pokoju promieniującego bardzo jasnym światłem. Na wysokim tronie ozdobionym perłami zobaczyłem siedzącą panią o rzadko spotykanej piękności. Była to Najświętsza Dziewica, która trzymała na kolanach Dzieciątko w majestatycznej pozie, z twarzą jaśniejszą i świecącą bardziej niż słońce. Otaczała ich wielka rzesza promiennych aniołów”.

Z „Dziennika” o. Agostina z San Marco in Lamis dowiadujemy się również, że w czasie pobytu w Venafro Ojciec Pio przeżywał wiele ekstaz, które były poprzedzane diabelskimi wizjami. Zły duch przyjmował w nich najróżniejsze i często zaskakujące formy: postać brzydkiego czarnego kota lub psa, osób o potwornym wyglądzie lub tańczących lubieżnie nagich dziewczyn, kierownika duchowego, prowincjała czy papieża Piusa X, a także Anioła Stróża, św. Franciszka czy Najświętszej Maryi Panny. Ojciec Pio nauczył się w nich rozpoznawać diabła za sprawą prostego żądania: „Powiedz: niech żyje Jezus!”, którego zjawy nie były w stanie spełnić, gdyż w żaden sposób nie potrafiły wymówić imienia Jezus.

Bezpośrednio po wizjach demonicznych następowały objawienia Jezusa, Matki Bożej, świętych lub Anioła Stróża. Wiemy o tym z dochodzenia przeprowadzonego przez Stolicę Apostolską. W czerwcu 1921 roku zapytany wprost przez wizytatora, biskupa Raffaella Carla Rossiego, czy w jego życiu zakonnym miały miejsce zjawiska natury mistycznej, Ojciec Pio odpowiedział, że miał „nocne objawienia naszego Pana, Maryi i św. Franciszka”, a także „zjaw diabelskich w widzialnej postaci, czasem ludzkiej, czasem zwierzęcej”, które zdarzyły się około 1911-1912 roku i nadal trwają, ale o wiele rzadziej.

Wizje wyobrażeniowe
W wizjach wyobrażeniowych doświadczanych w duchu Ojciec Pio widział w sposób wyraźny zmysłowy obraz przypisany jego wyobraźni. Mogło dziać się to zarówno na jawie, jak i podczas snu.

W jednym z listów w kilku zdaniach przedstawił ich treść i charakter: „Jeśli chodzi o innego rodzaju ukazywania, to dotyczą one naszego Pana pod ludzkimi postaciami: podczas Ostatniej Wieczerzy, pocącego się krwią w Ogrodzie Oliwnym, przywiązanego do słupa, chwalebnego i promieniującego podczas zmartwychwstania, a także w innych sytuacjach. Odnosi się to także do Królowej Aniołów i innych osobistości z Nieba ukazujących się w ludzkich postaciach. Kwestie te dusza potrafi wyrazić w pewien sposób, ale wolałaby okryć je całkowitym milczeniem, gdyż czuje się źle, gdy widzi ogromną różnicę, która zachodzi pomiędzy rzeczywistością widzialną, a tym, co pamięta, i tym, co jest w stanie wyrazić. Wydaje się jej, że owe wspaniałości są traktowane niewłaściwie”.

Za sprawą wizji wyobrażeniowych Ojciec Pio widział niebiańskie postaci niejako oczyma wyobraźni. Był w stanie o nich mówić, jednak ze względu na niezdolność adekwatnego przedstawienia tego, co ujrzał, wolał milczeć.

Wizje intelektualne
W wizjach intelektualnych Ojciec Pio dzięki prostemu wglądowi inteligencji, bez żadnych wrażeń lub zmysłowych obrazów, dochodził do nadprzyrodzonego poznania.

Pierwsze tego typu doświadczenia mistyczne pojawiły się u niego, gdy był nastolatkiem. W ciągu trzech tygodni poprzedzających jego wstąpienie do nowicjatu kapucynów w Morcone doświadczył ich trzykrotnie: przed Bożym Narodzeniem 1902 roku oraz 1 i 5 stycznia 1903 roku. Miały one charakter symboliczny: Jezus ukazał mu jego przeznaczenie i misję.

Pierwszego dnia 1903 roku, kiedy rozmyślał nad swoim powołaniem, jego zmysły zostały nagle zawieszone i został zmuszony do uporczywego przyglądania się za pomocą inteligencji rzeczom całkowicie odmiennym od postrzeganych zmysłem wzroku. Znalazł się wówczas na otwartej przestrzeni, gdzie stały dwie armie: pierwsza, złożona z odzianych w śnieżnobiałe szaty ludzi o pięknych twarzach i druga – z ubranych w czarne stroje mężczyzn o okropnym wyglądzie przypominającym ciemne cienie. Obok niego zaś stał człowiek rzadkiej urody, o twarzy jaśniejącej jak słońce, który zachęcał go do walki z olbrzymim mężczyzną należącym do drugiej armii. Młody Francesco Forgione był przerażony. Zaczął usilnie błagać mężczyznę o świetlistym obliczu, aby pomógł mu uniknąć tej potyczki, ale ten dodał mu tylko otuchy, dzięki której mężnie stanął do walki. W nagrodę za odniesione zwycięstwo otrzymał wspaniałą koronę. Wizja była zapowiedzią zmagań duchowych ze złym duchem, które będzie musiał toczyć przez całe życie, ale dzięki łasce Bożej wyjdzie z nich zwycięsko. Dowiadujemy się o tym z jego notatek, które spisał w trzeciej osobie: „Zrozumiał wtedy […], że chociaż demony będą obecne w jego walkach, aby wyśmiewać się z jego uchybień, z drugiej strony, nie było czego się obawiać, ponieważ aniołowie będą również obecni, aby przyklasnąć jego zwycięstwom nad szatanem. […] Zrozumiał również, iż przeciwnik, z którym musiał walczyć, był straszny, jednak nie ma powodu, by się obawiać, ponieważ sam Jezus Chrystus, reprezentowany przez promieniującą osobę, która spełniała rolę jego przewodnika, będzie zawsze przy jego boku, aby mu pomóc, i nagrodzi go w raju za zwycięstwa pod warunkiem, że będzie pokładał w Nim swoją ufność i wspaniałomyślnie walczył”.

Ojciec Pio był ponadto przekonany, że całe jego życie będzie „męczeństwem” znoszonym na wzór Jezusa. Bóg dawał mu to poznać w kolejnych wizjach intelektualnych. W liście z czerwca 1913 roku napisanym do o. Benedetta z San Marco in Lamis możemy przeczytać: „Czasem, chociaż nawet o tym nie myślę, w mojej duszy rozpala się najgorętsze pragnienie całkowitego posiadania Jezusa pozwalające mi z jasnością, której nie mogę wyrazić na piśmie, widzieć jak w lustrze, że całe moje ziemskie życie, także przyszłe, nie jest niczym innym tylko męczeństwem”. Owo poznanie prowadziło do coraz większej świadomości, że to sam Bóg wybrał go na współpracownika w odkupieńczej misji swego Syna, która będzie polegała na kroczeniu drogą krzyża.

Wizje intelektualne Ojca Pio dotyczyły nie tylko poznania jego własnej misji życiowej, ale przede wszystkim doświadczenia Boga oraz Jego doskonałości i przymiotów. W liście z 20 czerwca 1913 roku – odpowiadając na wcześniejsze pytanie o. Benedetta z San Marco in Lamis o naturę jego objawień, wizji i słów nadprzyrodzonych – dał niezwykle precyzyjne rozpoznanie doświadczanych przez siebie wizji, dzieląc je na dwie kategorie: nadprzyrodzone objawienia i ukazywania dotyczące bytów niemających kształtów (wizje intelektualne) oraz duchowe wyobrażenia ludzkich postaci widziane oczami wyobraźni (wizje wyobrażeniowe).

Następnie w mistrzowski sposób scharakteryzował wizje intelektualne: „Mają one odniesienie do Pana Boga, Jego doskonałości i przymiotów. Nie jestem w stanie w żaden sposób przekazać o nich czegokolwiek na piśmie pomimo faktu, że są obecne w moim umyśle jak kartka papieru, na której teraz piszę. Oto przykład, który mam nadzieję wyjaśni sprawę, chociaż w bardzo nieudolny sposób. Stańmy przed lustrem. Co widzimy? Nic innego tylko ludzki obraz. Nasz umysł, chociaż nie jest słaby, nawet we śnie nie będzie wątpił, że jest to nasze odbicie. […] No cóż, podobnie rzecz się ma z doświadczanymi przeze mnie ukazywaniami i boskimi słowami. Dusza widzi te boskie tajemnice, te boskie doskonałości, te boskie przymioty znacznie lepiej niż my własny obraz w lustrze. Wysiłki, które czynię, aby nie wątpić w ich rzeczywiste istnienie, służą tylko do umocnienia duszy w jej przekonaniu. […] Lecz wróćmy do obrazu, który widzimy w lustrze. Nie możemy go oddzielić z całą pewnością od lusterka ani tym bardziej dotknąć, chociaż istnieje poza nami, to jednak nie bez nas. To samo mnie spotyka. Dusza jest dogłębnie przekonana, że nadprzyrodzone ukazywania mogą jedynie pochodzić od Boga, pomimo ustawicznych wysiłków, jakie czyni, aby wątpić w ten fakt. Jak niemożliwe jest oddzielenie obrazu od lustra i jego dotknięcie, z takim samym trudem przychodzi mi opisać boskie tajemnice z powodu braku słów. Bezbłędnie zaś dusza może stwierdzić, czym one nie są. Spróbuję wyrazić się jaśniej. Przypuśćmy, że Bóg ukazuje duszy jedną ze swoich cech jako przykład świętości. Ona zrozumie to objawienie, o ile Stwórca uczyni ją do tego zdolną, a to, co raz zrozumiała, pozostanie w niej odbite na zawsze. Lecz nie udaje się jej opisać tego, co pojęła i co mimo wszystko widzi. Kiedy inni mówią o tym boskim przymiocie, ona rozumie bardzo dobrze i szybko pojmuje, czy się mylą, czy też mówią w sposób mniej lub bardziej niedoskonały”.

Wizje intelektualne sprawiały, że Ojciec Pio miał bardzo jasną percepcję Boga i Jego przymiotów, które pojmował umysłem, ale nie był w stanie ich obiektywnie opisać. Dzięki nim umiał natomiast rozpoznać, czy wypowiadający się na temat Boga mówi o Nim zgodnie z objawioną prawdą, czy też nie.

Działanie wizji intelektualnej wyjaśniał także swojemu spowiednikowi, o. Agostinowi z San Marco in Lamis: „Nie pytaj mnie, mój Ojcze, na jakiej podstawie jestem pewny, że Bóg ukazuje mi się osobiście w takiej wizji, kiedy nic nie widzę ani oczyma ciała, ani oczyma duszy, ponieważ tego nie wiem. Nie mogę Ci nic więcej powiedzieć ponad to, co powiedziałem. Potrafię tylko rzec, że Ten, który stoi po mojej prawej stronie, jest naszym Panem i nikim innym; także wcześniej On mi to powiedział. W moim umyśle mocno utkwiło, że był to On”. W jednym z kolejnych listów doprecyzował: „Pan Bóg przenika moją duszę bez najmniejszego wysiłku i nagle prawda mówi sama przez się, bez hałasu, bez słów i bez obrazów wyobraźni”.

Skutki nadprzyrodzonych doświadczeń
W liście z 20 czerwca 1913 roku skierowanym do o. Benedetta z San Marco in Lamis Ojciec Pio wyliczył również skutki otrzymanych wizji: przekonanie o własnej niegodności, oderwanie od świata, bycie przenikniętym dobrocią Bożą, a wszystko przepełnione cierpieniem spowodowanym przez tych, którym brakuje tęsknoty za Niebem i bezinteresownej miłości względem Boga. Pozytywne i negatywne konsekwencje doświadczanych przez siebie wizji zawarł w następujących słowach: „Wszystkie objawienia niezmiennie wywołują w duszy te skutki. Po nich dusza jest coraz bardziej przenikana świadomością własnej niegodności, w tym świetle poznaje, że jest najnędzniejszą ze wszystkich stworzeń, które kiedykolwiek zobaczyły światło. Czuje większe oderwanie się od mizernego świata, jest świadoma, że przebywa na ziemi wygnania z wieloma innymi duszami, ale cierpi ogromnie, widząc jak niewiele z tych, które są towarzyszkami niedoli, tęskni jak ona za Ziemią Obiecaną. Czuje się coraz bardziej przenikana dobrocią Boga i ubolewa, widząc, jak niewiele dusz kocha Go bezinteresownie. Cierpi jeszcze z tej prostej przyczyny, że widząc się tak biedną, nie ma nic do ofiarowania na znak wdzięczności tak wspaniałemu Dobroczyńcy. Krótko mówiąc, to wszystko jest dla duszy niewypowiedzianym bólem i męczeństwem”.

Dziennikarz, pisarz oraz były redaktor naczelny „Voce di Padre Pio”, Gennaro Preziuso, analizując fenomen wizji u Ojca Pio, stwierdził, że ten dar został mu dany „nie tylko po to, aby antycypować rzeczywistości nadprzyrodzone, a tym samym dla jego duchowego wzrostu, ale także po to, aby oświecać umysły, dotykać serc i przyczyniać się do poprawy i dobra u innych”.

Wczytując się w listy Ojca Pio, możemy bez większego trudu odkryć, że za sprawą łaski Bożej posiadał on precyzyjną wiedzę na temat fenomenów duchowych dotyczących tak praktyk ascetycznych, jak i doświadczeń mistycznych. Jego wiedza na temat wizji, lokucji, a także złudzeń czy halucynacji była wynikiem nie tylko studium dzieł mistycznych – chociażby św. Jana od Krzyża czy św. Teresy od Jezusa – ale też odbiciem osobistych doświadczeń i wewnętrznego poznania. Będąc mistykiem – można rzec wbrew własnej woli – doświadczał oraz próbował zrozumieć i opisać nadprzyrodzone poznanie Boga. Zdumiewające piękno jego nadprzyrodzonych darów i moc duchowego oddziaływania wciąż rozpalają umysły wielu, dotykają serc i zachęcają do przemiany życia.

Tekst br. Błażej Strzechmiński OFMCap

GOP [45/1/2024]


brat Błażej Strzechmiński – kapucyn, doktor teologii duchowości. Absolwent Papieskiego Uniwersytetu Antonianum w Rzymie i Papieskiego Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie. Wiceredaktor „Głosu Ojca Pio”. Autor książek: „Przyśnił mi się Ojciec Pio. Trochę inna biografia”, „Świadkowie tajemnicy. Osobliwe towarzystwo Ojca Pio” i „Terapeuta dusz. Kierownictwo duchowe Ojca Pio”.

Ostatnio zmieniany piątek, 29 grudzień 2023 23:46

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 147 (3/2024)

Głos Ojca Pio 147 (3/2024)

Nowy numer stara się odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje lekarstwo na obolałą duszę. Odpowiedź brzmi: istnieje. A zaczyna działać, gdy odpowiemy na wyciągniętą ku nam pomocną dłoń Boga.

Czytaj więcej

        


 

  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter