Dobrego dnia z Ojcem Pio
CZWARTEK, 12 GRUDNIA 2019: Uniżaj się, ale nie poniżaj, nabierz ducha, zmyj swoje niedoskonałości i upadki szczerymi łzami skruchy.

Mistrzyni skojarzeń

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Stwierdzenie, że odpowiedni makijaż jest niczym sztuka, mocno mnie zaskoczyło. Gdy tylko Kornelia to zauważyła, postanowiła przybliżyć mi niełatwą dziedzinę codziennych i odświętnych kobiecych zabiegów kosmetycznych. Użyła dwóch określeń: rozświetlacz i bronzer. Szybko jednak odkryła, że terminy te nie mówią mi za wiele, choć słowo nic byłoby bliższe prawdy. Na szczęście moja rozmówczyni ma wielkie zdolności pedagogiczne i opisując działanie obu specyfików, odwołała się do… małżeństwa.

Oto Kornelia. Tegoroczna maturzystka. Brunetka o wielkich i przenikliwych oczach. Aktywność na lekcjach w skali od 1 do 10 osiąga mocne 15. Częstotliwość zadawania pytań bliska stu na lekcję. O ludziach jej pokroju mówi się, że to żywe srebro.

Wydawało mi się, że przez trzy lata rozmów przy małej czarnej (w klasie, gdzie uczę, znajduje się ekspres do kawy, wokół którego zbiera się nieformalna grupa, nazywana przeze mnie roboczo „kawoszami”) dobrze poznałem tę dziewczynę. Okazało się jednak, że ona wciąż potrafi mnie zaskakiwać. Dowiedziałem się, że pasjonuje się m.in. walkami MMA oraz makijażem. To drugie w przypadku nastolatki nie dziwi, ale ona swoją pasję próbuje zamienić na profesję. Choć jest szalona i żywiołowa, w tej dziedzinie zachowuje zrównoważenie i profesjonalizm. Z wypiekami na twarzy opowiadała mi o kremach, maściach, lakierach, pędzelkach, podkładach i specjalistycznych urządzeniach do pielęgnacji urody.

Moje pojęcie o makijażu ogranicza się do używania pasty BHP w celu zmycia szczególne tłustych i trudnych do usunięcia brudów. Kto widział moją twarz, ten wie, że to tereny dziewicze i dzikie. Wróćmy jednak do Kornelii, makijażu i tytułu mistrzyni skojarzeń. Gdy tylko dostrzegła moje zaskoczenie stwierdzeniem, że odpowiedni makijaż jest niczym sztuka, postanowiła przybliżyć mi tę dziedzinę. Użyła dwóch określeń: rozświetlacz i bronzer. Szybko jednak odkryła, że terminy te nie mówią mi za wiele, choć słowo nic byłoby bliższe prawdy. Na szczęście moja rozmówczyni ma wielkie zdolności pedagogiczne i podczas opisywania zastosowania tych specyfików odwołała się do małżeństwa. Stwierdziła, że można stosować je osobno w celu rozświetlenia lub dodania kontrastu np. kościom policzkowym. Jednak idealny efekt pojawi się dopiero wtedy, gdy połączy się je razem.

Zapytałem: a gdzie tu małżeństwo? Odpowiedziała: Tak jak kobieta i mężczyzna są na swój sposób kompletni i szczęśliwi, dopiero w małżeństwie znajdują swoje dopełnienie. Gdy jej wysłuchałem, zaniemówiłem. Nie spodziewałem się, że w drogerii można znaleźć tyle ciekawych odniesień do życia. Najważniejszy jednak jest fakt, że młoda dziewczyna u progu dorosłości za ideał relacji kobiety i mężczyzny uważa małżeństwo, co, daj Boże, by ziściło się w jej życiu.
Co więcej, Kornelia jest świadoma, że małżeństwo samo w sobie nie czyni z ludzi ideałów. To tylko dany przez Boga środek (choć najlepszy z możliwych) do budowania człowieczeństwa. Małżeństwo sakramentalne, którego Bóg jest spoiwem i celem ostatecznym, ma sens jedynie wtedy, gdy będzie przez Niego formowane. Środki kosmetyczne w rękach wprawnej wizażystki potrafią wydobyć i podkreślić naturalne piękno danej osoby. Można powiedzieć, że makijażystka na wzór Boga buduje na naturze.

Gdy widzi się zamęt pojęciowy, jaki pojawił się wokół małżeństwa i rodziny, trzeba przyznać, że chyba tylko Kościół katolicki stoi dziś na straży Bożego porządku w tej kwestii, mówiąc: „Przymierze małżeńskie, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury na dobro małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu” (KKK 1601; KPK, kan. 1055, § 1).

Tekst Adam Maniura


ADAM MANIURA – mąż, ojciec, katecheta i miłośnik fotografii, prowadzi fotoblog bytominside.pl

Ostatnio zmieniany piątek, 02 wrzesień 2016 15:31

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 120 (6/2019)

Temat numeru: Moc w słabości

Najnowszy numer zaprasza do rozważań na temat ludzkiej słabości, z której można jednak czerpać siłę. Pokazują to przykłady: Andrzeja Sowy, byłego narkomana oraz ks. Jana Kaczkowskiego.

Czytaj więcej

    


POLECAMY

  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter