Gdy jako szesnastolatek rozpoczynałem swą przygodę z wiarą, naturalną koleją rzeczy sięgnąłem po tekst Pisma Świętego. Zaczytywałem się Ewangelią i z każdym akapitem odkrywałem, jak wspaniały jest Chrystus. Na białej ścianie nad łóżkiem wypisałem trzy najpiękniejsze wersety z Nowego Testamentu. Jeden z nich dotyczył właśnie przyjaźni, ponieważ głęboko we mnie tkwiło przeświadczenie, że jest ona więcej niż dobrą znajomością lub mieszkaniem z kimś pod jednym dachem, ale nie potrafiłem sprecyzować właściwie jej istoty.