Świat zwariował na punkcie fitnessu. Siłownie pękają w szwach, influencerzy prześcigają się w radach, jak wyrzeźbić mięśnie brzucha i nie tylko, a aplikacje do biegania zliczają każdy nasz krok. A gdyby tak zmienić perspektywę? I dostrzec, że najważniejszym mięśniem do wyćwiczenia nie jest biceps ani pośladek, ale… serce?