Dobrego dnia z Ojcem Pio
14 KWIETNIA: Boże miłosierdzie przemienia nasze nędze w dzieło swojej dobroci i łaskawości.
fot. Movoyagee/pexels.com fot. Movoyagee/pexels.com

Zobaczyć światło w ciemności

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Różne wyobrażenia mamy o nawróceniu. Ktoś był niewierzący i stał się wierzący, czyli nawrócił się. Proste. Jak jednak pojmować nawrócenie, do którego nieustannie wzywany jest człowiek wierzący, chrześcijanin, katolik?

Kościół daje świętych nie tylko po to, aby korzystać z ich orędownictwa. Są oni pomocą także w wymiarze świadectwa, poprzez które podpowiadają, jak zagospodarować własne życie, jak rozwiązywać problemy i jak się nawracać. Święty Franciszek z Asyżu opowiada o przeżytym nawróceniu. I chociaż było ono pewną historią, a nie jednorazowym wydarzeniem, gdyż rozgrywało się przez klika lat, to jednak on sam wskazuje na kluczowy moment tej historii.

Słodycz przemiany
W swoim Testamencie wspomina: „Pan dał mi, bratu Franciszkowi, tak rozpocząć czynienie pokuty: gdy byłem w grzechach, widzieć trędowatych uznawałem za nazbyt gorzkie. I Pan sam wprowadził mnie między nich i okazywałem im miłosierdzie. I odchodząc od nich, to, co uznawałem za gorzkie, zmieniło mi się w słodycz duszy i ciała. I po tym przystanąłem na chwilę, i wyszedłem ze świata”.

Franciszek przede wszystkim ukazuje Pana jako głównego bohatera wydarzeń. To On zainterweniował w jego życiu, gdy ten okazał się gotowy, aby dać się poprowadzić. Czas sprzed nawrócenia określa jako bycie w grzechach, czego nie należy mylić z byciem grzesznikiem, które jest naturalną kondycją także człowieka nawróconego. Stan ten charakteryzuje się zapatrzeniem w siebie i nieustannym spełnianiem własnych zachcianek. To zapatrzenie nie jest przypadkowe. Można rozpoznać i ocenić swoją sytuację w sposób szczególny według tego, jak i na co się patrzy. Grzechy potrafią zaburzyć zdolność prawidłowego widzenia, co w przypadku Franciszka objawiało się niezdolnością zaakceptowania widoku trędowatych, ponieważ budził skrajne emocje i wywoływał odczucie goryczy nie do zniesienia.

Co zatem sprawiło, że Franciszek znalazł się pośród trędowatych i nie umarł z nadmiaru goryczy? Czy ich widok rzeczywiście był nie do zniesienia? Problem z postrzeganiem ludzi bierze się stąd, że człowiek ma zdolność do segregowania ich na godnych i niegodnych miłości. Chodzi zatem o to, jak widzimy drugiego człowieka. Wtedy o tym Franciszek nie wiedział, bo trzymał się kurczowo swoich przeświadczeń, apriorycznych założeń, niemających pokrycia w rzeczywistości, o czym przekonał się dopiero później. W swojej świadomości zbudował mur określający granice swoich niemożności, który rozpadł się na kawałki, kiedy zyskał możliwość konfrontacji swoich iluzji z tym, co realne.

Pułapka przeświadczeń
Człowiek może wpaść w pułapkę własnych przeświadczeń, trzymając się ich bardziej niż Bożego słowa. Wezwany do przebaczenia mówi, że nie da się przebaczyć; wezwany do modlitwy wymawia się, że to nieodpowiedni moment albo nie ma na nią czasu; wezwany do nawrócenia odpowiada, że nie ma potrzeby się nawracać, bo wszystko jest w porządku. Żyje złudną wizją siebie, innych i świata.

Franciszek przekonał się, że trędowaty to człowiek, umiłowane dziecko Boga, odkupione krwią Chrystusa, ale dopiero wtedy, kiedy poznał jego przestrzeń i mógł widzieć go z bliska. Wtedy też wszedł w sferę oddziaływania Boga i Jego miłosierdzia. Zobaczył siebie już nie w iluzorycznym zwierciadle własnych przeświadczeń, ale w Bożym świetle. Przekonał się, że niemożność i zakładana gorycz istniały tylko w jego świadomości, bo dopiero doświadczenie realnego świata przekonało go o tym, jak jest naprawdę.

Zmiana myślenia
Człowiek w swojej wyobraźni wzbudza przeróżne sceny, odczucia i emocje, zamiast widzieć rzeczywistość. Przykład nawrócenia Franciszka pokazuje, jak w życiu duchowym ważne są zmysły i rozum. W krótkim opisie tego zdarzenia wspomina on o dwóch z nich: wzroku i smaku, ale są jeszcze inne. O roli zmysłów w doświadczeniu wiary w inspirujący sposób pisze kard. José Tolentino Mendonça w książce „Mistyka chwili. Czas i obietnica”. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w znanej „Modlitwie przed krucyfiksem” Franciszek prosi Boga nie tylko o światło, wiarę, nadzieję, miłość, ale również o zrozumienie i poznanie. Przecież św. Paweł zachęca właśnie do „rozumnej służby Bożej”, dając jednocześnie do zrozumienia, że nawrócenie to kwestia sposobu myślenia: „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12,2).

Dla Franciszka było to jasne. Bazując na osobistym doświadczeniu z trędowatymi, na odkryciach i przemyśleniach z nimi związanych, zdobył się na decyzję porzucenia namiętności rządzących światem: walki, żądzy władzy i posiadania, osądzania i potępiania, gotowych, ale złudnych rozwiązań. Nie porzucił jednak świata, nie wzgardził nim, nie uciekł z niego, ale po prostu z niego wyszedł. Chciał bowiem wejść w inny świat, który właśnie odkrywał – rzeczywistość Boga i Ewangelii, czyli Królestwo Boże. Zanim jednak zrobił ten krok, „przystanął na chwilę”, aby poczuć trwały grunt pod stopami i stanąć na własnych nogach. Potrzebował nabrać dystansu do własnych przeświadczeń i do tego, co się wydarzyło. W ten sposób mógł „zrozumieć i poznać” Bożą prawdę o człowieku: człowieku-trędowatym i człowieku-Franciszku. Dotąd nie wiedział, że kiedy dopuści się realnie Boga do siebie i pozwoli Mu działać, wszystko staje się nowe, a „gorycz przemienia się w słodycz”. Tak wyglądało jego nawrócenie – jego zwycięstwo.

Spojrzeć głębiej
Człowiek często nie zdaje sobie sprawy, że w swoim myśleniu jest niewolnikiem świata, jego trendów i oderwanych od rzeczywistości poglądów. Żeby mógł to sobie uzmysłowić, musi nauczyć się tak patrzeć, aby widzieć. Świat zatrzymuje się najczęściej na powłoce rzeczy, wciągając człowieka w grę pozorów. Bóg natomiast zaprasza go do patrzenia w głąb rzeczy, docierania do serca wszystkiego, co postrzega się zmysłami: „nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16,7).

O tym, jak patrzy Bóg, Franciszek przekonał się najpierw podczas spotkania z trędowatymi, a później – już dosłownie – w kościele św. Damiana przed krucyfiksem, na którym Jezus miał otwarte oczy i na niego patrzył.

Nawrócenie i nieustanne nawracanie się w stylu franciszkańskim dokonuje się zawsze poprzez odnawianie „ducha kontemplacyjnego, prostego i radosnego”, na co zwrócił uwagę papież Benedykt XVI w przemówieniu na 800-lecie charyzmatu franciszkańskiego. Zachęcał wtedy, by korzystać z doświadczenia Franciszka, który „rozpoczął je od spojrzenia Ukrzyżowanego u św. Damiana i od spotkania z trędowatym”. Przypomniał w ten sposób jedną z podstawowych prawd o realnym nawróceniu i duchowości wcielonej, w której miłość do Boga i do człowieka pozostają nierozerwalne. W nawróceniu chodzi o to, by człowiek widział i wierzył, i – jak czytamy w Napomnieniach – „nie przestawał nigdy czystym sercem i duszą uwielbiać i widzieć Pana Boga żywego i prawdziwego”.

Tekst o. Andrzej Zając OFMConv

Głos Ojca Pio” [GOP 146/2/2024]


OJCIEC ANDRZEJ ZAJĄC  franciszkanin, doktor teologii, nauczyciel akademicki, rekolekcjonista, tłumacz, wydawca. Autor tomików wierszy i książek, m.in. „Lubię, jak na mnie patrzysz. Światło, piękno, spotkanie”.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 04 marzec 2024 12:38

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 146 (2/2024)

Głos Ojca Pio 146 (2/2024)

Nowy numer podejmuje temat nawrócenia. Autorzy artykułów i świadectw pokazują, w jakich momentach życia Bóg podaje rękę i z jakich opałów potrafi człowieka wyciągnąć.

Czytaj więcej

        


 

  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter