Dobrego dnia z Ojcem Pio
CZWARTEK, 20 LIPCA : Zaszczytów dostępuje się wtedy, kiedy się nimi gardzi.
Grubo pisane fot. Adam Maniura

Grubo pisane

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Wiem, że dawno do Ciebie nie pisałem. Gdzie te czasy, gdy listy wymienialiśmy z regularnością godną szwajcarskich zegarków? Wiele razy zastanawiałem się nad tym, co spowodowało, że nasze skrzynki listowe służą przeważnie do składowania reklam i bankowych powiadomień.

Komunikacja międzyludzka zupełnie inaczej wyglądała w przeszłości, kiedy pisanie listów było jedyną formą dawania oznak życia bliskim i przyjaciołom. Postęp technologiczny nie ułatwił nam życia. Miało być prościej i szybciej, a wyszło dość kiepsko. Zdawkowe esemesy, posty o konkretnej liczbie znaków na portalach społecznościowych czy wiadomości z poczty elektronicznej, które mają tyle wspólnego z prawdziwym listem, co kotlet sojowy z prawdziwym schabem.

Przypomina mi się pewna historia z czasów, gdy byłem katechetą. Na jednym z wiodących portali internetowych, które nie są przychylne katolikom, pojawiła się informacja, że w jednym z krajów afrykańskich polski misjonarz ożenił się z miejscową dziewczyną. Przeczytałem ów artykuł i postanowiłem zrobić eksperyment. Zrobiłem zdjęcie ekranu z owym tytułem i poprosiłem młodzież o to, by napisała, jaka treść może znajdować się w rozwinięciu. W ponad dziewięćdziesięciu procentach odpowiedzi brzmiały, że ksiądz – misjonarz zakochał się w kobiecie i dla niej porzucił kapłaństwo. Wtedy rozwinąłem ową informację, żeby pokazać, czego w rzeczywistości dotyczyła: świecki chłopak pracujący na misjach zakochał się w poznanej tam dziewczynie, z którą zawarł sakrament małżeństwa. Nic nadzwyczajnego. Zwykła historia nienadająca się na czołówki stron internetowych czy gazet. Przeszlibyśmy obok niej obojętnie, gdyby nie wykształcony w nas przez nowoczesne środki przekazu nawyk czytania tylko nagłówków i wstępów do artykułów. Cieszę się, że nie zatraciłem jak inni przyjemności z wnikliwej lektury.

Wróćmy jednak do teraźniejszości. W ostatnim liście pytałeś, jak sobie radzę w nowej pracy w roli motorniczego. Cóż, chciałbym powiedzieć, że to zajęcie marzeń, ale nie będę Cię okłamywał. Jest ciężko i to pod wieloma względami. Bardzo na tym cierpi życie rodzinne i towarzyskie, bo to praca, która kręci się przez siedem dni i całą dobę. Nigdy nie wiem, jak będę pracował za trzy dni. Z tego powodu nie sposób cokolwiek zaplanować. Podziwiam koleżanki i kolegów, którzy przepracowali w takim systemie kilkadziesiąt lat. Do tego brakuje mi kontaktu z ludźmi. Oczywiście wożę ich z punktu A do B, ale słyszę od nich jedynie wyrazy, których nie wypada cytować w liście do kogoś tak sympatycznego jak Ty. Chyba tylko nieliczni mają komfort pracy dającej nie tylko utrzymanie, ale również satysfakcję. Może się w tym odnajdę, a może uda się znaleźć coś bardziej zgodnego z moimi zdolnościami i upodobaniami. Wszystko jest nowe, a odpowiedzialność ogromna. Trudno się w tym połapać, a bardzo łatwo narozrabiać. Wspomnij, proszę, w modlitwie o tej sprawie.

Nawiasem mówiąc, nie wiem, jakbym funkcjonował bez modlitwy i bliskich. W życiowym zamieszaniu właśnie wiara i rodzina są dla mnie bezpiecznym portem. Zastanawiam się, jak ludzie potrafią funkcjonować bez tych dwóch wartości. Co z tego, że może i mają świetną pracę, prowadzą dostatnie życie, ale wracają do zimnych ścian, a tego, co mozolnie wypracowali, nie będą mieli komu zostawić. Z wiekiem coraz bardziej doceniam chwile, które mogę spędzić z rodziną. Wiem, że to rozumiesz, bo mamy podobny pogląd na życie.

Mimo dzielącej nas sporej odległości nasza przyjaźń od wielu lat wzrasta, ponieważ utrzymujemy stały kontakt listowy. Cieszę się za każdym razem, kiedy otwieram skrzynkę i znajduję w niej kopertę odręcznie zaadresowaną przez Ciebie. Jej otwieranie i czytanie listu to cała ceremonia. Gdyby nie było zdjęć, mógłbym Cię poznać po charakterze pisma. Niepowtarzalne są sytuacje, gdy trzymam w ręku kawałek papieru i wiem, że ktoś siedział nad nim dłuższy czas i przelewał nań swoje myśli. Przecież każdy autor listu zostawia w nim część siebie.

Dotyczy to także Biblii. Jest święta, ponieważ jej Autor jest święty. Uwielbiam chwile, gdy ją otwieram. Mam bowiem świadomość, że jest to list napisany specjalnie dla mnie, w którym Bóg mówi o sobie i swoim działaniu w historii.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zakończył biblijnie, a zatem: „Wiele mógłbym Ci napisać, ale nie chcę użyć atramentu i pióra. Mam bowiem nadzieję, że zobaczę Cię wkrótce, i wtedy osobiście porozmawiamy” (3 J 1,13-14).

Tekst Adam Maniura

[GOP 141/3/2023]


ADAM MANIURA – mąż, ojciec, były katecheta i miłośnik fotografii, prowadzi fotoblog bytominside.pl

Ostatnio zmieniany piątek, 19 maj 2023 14:26

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 148 (4/2024)

Głos Ojca Pio 148 (4/2024)

Nowy „Głos Ojca Pio” [GOP 148/4/2024] pokazuje nadzwyczajne Boże interwencje w ludzkim życiu. O swoich doświadczeniach opowiada m.in. bokser Tomasz Adamek.

Czytaj więcej

        


 

  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter