Dobrego dnia z Ojcem Pio
CZWARTEK, 19 STYCZNIA : Zachowuj w głębi serca bezgraniczną ufność w Boże miłosierdzie.

Były dwa dni do końca zrzutki, a na leczenie Filipka brakowało nadal ponad 3 miliony złotych. Była to jedna z tysięcy charytatywnych zbiórek dla chorych dzieci, więc kto by uwierzył, że zakończy się sukcesem. A jednak, udało się! Zebrano ponad 6 milionów złotych i Filipek poleciał do Stanów Zjednoczonych, gdzie znajduje się już pod opieką lekarzy, a jego rodzice publikują codziennie zdjęcia uśmiechniętego synka.

Wiedza teologiczna czy nawet poznanie mistyczne muszą się przełożyć na mój język. Muszę w sobie odnaleźć środki wyrazu. Słucham bardzo wielu kaznodziejów i często myślę: „Świetnie powiedział”, ale nie mogę niczego powielić, bo to nie byłoby moje. Każdy te same treści przekaże inaczej, bo ucho na siebie ma inne – mówi wędrowny kaznodzieja i dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Kaznodziejskiego, Tomasz Nowak OP.

Wierzymy w świętych obcowanie, co oznacza, że mamy nie tylko wzorce do naśladowania, ale bliskich, którzy wraz z nami polecają nasze sprawy Bogu. Korzystamy z owoców naszych świętych poprzedników, którzy nie tyle odeszli, co na nas czekają. Nie pożegnali się z nami, a jedynie mówią: Do zobaczenia!

W obozie koncentracyjnym zrozumiałem, że nawet ktoś, komu wszystko na tym świecie odebrano, wciąż może zaznać prawdziwego szczęścia, choćby nawet przez krótką chwilę, za sprawą kontemplacji tego, co najbardziej ukochał. Po raz pierwszy w życiu byłem w stanie pojąć znaczenie słów: „Aniołowie zatracają się w nieustannej kontemplacji nieskończonej chwały” ­– wyznał Viktor Frankl, światowej sławy psychiatra i twórca logoterapii.

Choć z urody przypominam bardziej orka, to jednak w kwestiach radzenia innym zgadzam się z elfem Gildorem z „Władcy pierścieni” Tolkiena, który tak powiedział jednemu z bohaterów tej powieści: „Elfowie rzadko udzielają niepotrzebnych rad, bo rada to niebezpieczny podarunek, nawet między Mędrcami, a każda może poniewczasie okazać się zła”. W radzeniu staram się być wstrzemięźliwy, ale w modlitwie w intencjach osób powierzających mi swoje problemy jestem rozrzutny.

Gdy był dzieckiem zapisał w zeszycie: „Ja lubię pociągi, a może nawet kocham, ale dla nich nie zrezygnuję z mojego powołania…”.  Konsekwentny, pełen pasji i pomysłów, kochający życie; w słabościach i cierpieniu odnalazł źródło siły i mocy, którą „zarażał” innych. Ksiądz Jan Kaczkowski – syn, brat, kapłan o ciepłym uśmiechu i spojrzeniu dającym nadzieję. Jaki był? Gdzie dorastał? Jak jego chorobę i cierpienie przeżywali najbliżsi? W osobistych wspomnieniach o ks. Janie opowiadają Helena i Józef Kaczkowscy, rodzice.

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 127 (1/2021)

Głos Ojca Pio 127 (1/2021)

Przeczytamy o tym, że nieodzownym warunkiem dojrzewania, nie tylko do świętości, jest pokora. Cnota, bez której człowiek stoi w miejscu lub schodzi na błędną drogę.

Czytaj więcej

    


  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter