„Synu, powiedz, co się stało?" – proszę. „Nie teraz, tato, ludzie jeszcze chodzą, przyjdzie na to czas w nocy” – słyszę w odpowiedzi. Kładziemy się spać. Światła zapalone, a wertikale rozsunięte, żeby pielęgniarki widziały, co się dzieje. Wtedy Olek mówi: „Bo wiesz, kiedy tak płakałem i przeżywałem, mama nie umiała mnie pocieszyć. I wtedy wytłumaczyła mi, o co chodzi z moją chorobą. Powiedziała, że muszę pomóc Jezusowi nieść Jego krzyż”. „Słucham? Tak ci mama powiedziała?” – pytam, nie mogąc uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszałem”. „Tak!” – potwierdza Olek. „I co jej odpowiedziałeś?” – drążę dalej. Na co on ze spokojem mówi...
Hebrajskie imię Mika’el znaczy „Któż jak Bóg”. Według tradycji, kiedy Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu i namówił do buntu część aniołów, Archanioł Michał miał wystąpić przeciwko niemu z okrzykiem „Któż jak Bóg”.
Kościół przez beatyfikację rodziny Ulmów, czcigodnych samarytan z Markowej, dał światu, zwłaszcza jego chrześcijańskiej części, niepowtarzalny przykład wartości i znaczenia rodziny jako wspólnoty życia i miłości kierującej się Ewangelią w drodze do świętości. Blisko osiemdziesiąt lat po tragicznej śmierci, czyli wojennej egzekucji, na ołtarze zostali wyniesieni Wiktoria i Józef wraz z siedmiorgiem dzieci, w tym jednym – ostatnim – nienarodzonym.
Pierwotny pomysł na tekst był inny. Jednak zmieniłem plan, biorąc pod uwagę obecną sytuację. Nie chodzi o pandemię i strach przed zakażeniem, bo zarówno wiek, jak i zdrowie stawia mnie w grupie ryzyka. Skłoniły mnie do tego wydarzenia, które NIGDY nie miały miejsca w Polsce niezależnie od tego, czy byliśmy krajem wolnym, czy okupowanym. Nie wiem, co przyniosą najbliższe dni: czy będę miał szansę wyrazić swoje zdanie, czy znajdą się łamy chętne moją opinię opublikować i czy czytelnicy zechcą ją przeczytać. Na koniec tego przydługiego wstępu pozwólcie, że zwrócę się do konkretnej osoby, bo tylko to mi pozostaje.
Radość można wyrażać na wiele sposobów: uśmiechać się, mówić miłe słowa czy wspólnie z przyjaciółmi spędzać czas. Najważniejsze jest, by świadomie tworzyć pozytywne emocje i w pełni sobie na nie pozwolić. Ale czy chodzi tylko o przyjemność? Warto sięgnąć głębiej i spróbować wejść na drogę życia duchowego. Taką szansę daje taniec, co potwierdzają Dzielne Niewiasty z Krakowa, które właśnie tak uwielbiają Boga.

Przeczytamy w nim o uśmiechniętym Panu Bogu i Jego zastępach. Ponadto dwie niezykłe historie: człowieka, który rozśmieszył śmierć, oraz dziewczyny, której Anioł Stróż podał pyszną kawę.
Czytaj więcej