Do tej pory prosiliśmy o wolność - od. Teraz będziemy prosić o wolność - do.
Jako początkujący katecheta, pełen misyjnego zapału, spontanicznie powiedziałem do jednej z moich uczennic: „Dominiko, pamiętaj, masz być święta!”. Jej reakcja była zdumiewająca. Przez chwilę patrzyła na mnie z niedowierzaniem, a potem, mocno rozbawiona, wybuchła gromkim śmiechem. To niby banalne doświadczenie dało mi jednak dużo do myślenia. Zacząłem się zastanawiać, co tak naprawdę myślimy o świętości. Czy wezwanie to jawi się nam jako możliwe do zrealizowania, dobre samo w sobie, a przez to atrakcyjne? Czy też dominują negatywne przekonania?
Bardzo lubię biegać... No, może przesadzam ze słowem biegać, ponieważ bardziej człapię noga za nogą, mozolnie odliczając kilometry i modląc się przy tym o łaskę dotarcia do mety w limitach czasowych. Pomimo to oficjalnych biegów na różnych dystansach zaliczyłem już grubo – bo u mnie wszystko jest grube – ponad setkę. Jednak najbardziej lubię tzw. biegi górskie.
Przekraczanie miary własnego lęku i zamknięcia na potrzeby innych zawsze jest wyzwaniem dla ucznia Chrystusa. Człowiek wierzący winien zachować porządek miłości, który nakazuje najpierw udzielić pomocy najbliższym, a potem osobom nieznajomym i obcym.
Najważniejsze jest, by pokazać, że istnieje Wspaniały Mężczyzna, który ma w sobie głębię emocji, przeżyć, myśli. Co więcej: jest wrażliwy, otwarty i ofiarny wobec innych ludzi – mówi ks. Jacek Szczygieł SCJ

Zaprasza na spotkanie z aniołem gościnności. Dowiemy się od niego, jak najlepiej przyjmować gości i czy każdemu, kto puka do naszych drzwi, trzeba otworzyć.
Czytaj więcej