Dobrego dnia z Ojcem Pio
ŚRODA, 14 CZERWCA :  Trzeba nieustannie troszczyć się o formację swego serca i nie zaniedbywać niczego, co mogłoby przysporzyć szczęścia.
Ślepe posłuszeństwo według Alfonsa Rodrigueza "Alfons Rodrigez", Schelte a Bolswert, Boetius a Bolswert

Ślepe posłuszeństwo według Alfonsa Rodrigueza

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ważnym aspektem życia wspólnotowego jest nie tylko umiejętność bycia przełożonym, ale także podwładnym. Kształtować ją można poprzez dialog, kiedy obie strony szukają większego dobra. Tak wygląda ideał, praktyka życia bowiem nie zawsze to potwierdza. Niegdyś w celu należytego ułożenia relacji zalecano, wzorem wspólnot zakonnych, całkowite poddanie się woli zwierzchnika.

W historii Kościoła i zakonów, szczególnie w czasach nowożytnych, ogromny sukces odniosła ignacjańska doktryna o posłuszeństwie. Właściwie trwała aż do soboru watykańskiego II. Do jej rozpowszechnienia przyczynił się jezuita, Alfons Rodriguez (1538-1616), publikując swoje wyjątkowe dzieło „O doskonałości chrześcijańskiej”, które oprócz Biblii i „O naśladowaniu Chrystusa” Thomasa à Kempis stało się książką najbardziej cenioną przez trzy ostatnie stulecia.

Chociaż zostało ono napisane dla osób stanu zakonnego, tłumacz francuski, znając wartość przedstawionej w nim treści, dostosował je do użytku osób świeckich.

Istota życia wspólnotowego
W ostatnim rozdziale dzieła „O doskonałości chrześcijańskiej” Alfons Rodriguez pisze o tzw. ślepym posłuszeństwie, czyli „przyjęciu swoim umysłem umysłu przełożonego, tak aby mieć to samo zdanie co on, zawsze być gotowym widzieć rzeczy tak, jak on je widzi, oceniać je tak, jak on je ocenia, pragnąć ich tak, jak on ich pragnie (drugi stopień) i wykonywać je tak, jak on każe (pierwszy stopień)”. Dalej wyraża się jeszcze mocniej: „Trzeci stopień polega na całkowitym podporządkowaniu naszego zdania zdaniu przełożonego tak, że – zarówno umysłem, jak i wolą – jesteśmy z przełożonym jedno, uznajemy za słuszne i rozumne wszystko, co on każe, a także we wszystkich rzeczach czynimy jego zdanie zasadą naszego, poddając ślepo nasz rozum jego rozumowi”.

Warto przyjrzeć się tej koncepcji, aby stwierdzić, na ile nadal sprawdza się w życiu wspólnotowym i czy korzystnie jest także dzisiaj się nią posługiwać.

Postawa podwładnego
Ignacy Loyola, założyciel Towarzystwa Jezusowego, do którego należał Alfons Rodriguez, w konstytucjach zakonnych wskazywał na wartość ślepego posłuszeństwa, ale rozumiał je jako „środek do osiągnięcia posłuszeństwa w sądzeniu”. Nie wyobrażał sobie bowiem dobrej współpracy w sytuacji, kiedy podwładny nie może zadawać pytań i wykonuje rozkaz bez dialogu z przełożonym.

Ślepe posłuszeństwo nie budzi wątpliwości, kiedy przełożony działa w imieniu Boga i w Jego zastępstwie roztropnie wydaje należyte polecenia. Wówczas wykonanie ich przynosi chwałę Bogu i pożytek duszy podwładnego. Taka postawa była niegdyś ceniona przez zakonników, ponieważ dawała wewnętrzną wolność: w ten sposób zgodnie z regułami życia zakonnego oddawali się Bogu do Jego wyłącznej dyspozycji. Pamiętali bowiem, że celem posłuszeństwa jest przede wszystkim własne uświęcenie.

Wykonywanie poleceń bez namysłu było natomiast wątpliwe, kiedy zachowanie przełożonego budziło moralne wątpliwości. Podwładny mógł odstąpić od posłuszeństwa, jeśli widział, że otrzymane polecenie prowadzi do grzechu. O uległości w służbie posłuszeństwa Ignacy Loyola pisał w następujący sposób: „Z drugiej zaś strony jeśli zabraknie posłuszeństwa rozumu, posłuszeństwo woli i wykonanie nie może być takie, jakie być powinno. Albowiem władze pożądawcze naszej duszy idą ze swej istoty za władzami poznawczymi. I dlatego posłuszeństwo woli wbrew własnemu sądowi będzie na dłuższą metę czymś wymuszonym. A nawet gdyby ktoś był posłuszny przez jakiś czas zgodnie z ogólnym mniemaniem, że należy słuchać także i tego, kto nierozsądnie rozkazuje, takie posłuszeństwo w najlepszym wypadku nie będzie trwałe. Tak więc traci się wytrwałość. A nawet gdyby takie posłuszeństwo było trwałe, to i tak w najlepszym razie traci się doskonałość posłuszeństwa, która polega na tym, że człowiek słucha z miłością i radością”. Ten tekst znosi jakiekolwiek wątpliwości co do posłuszeństwa zakonnego, które powinno być radosne i rozsądnie nakazane.

Postawa przełożonego
Ignacy Loyola, jako najwyższy przełożony Towarzystwa Jezusowego, swoim przykładem pokazał także, jak wdrażać instrukcje dotyczące życia wspólnotowego. Czynił to w jasny i koherentny sposób. Postawa, jaką przyjmował w stosunku do podwładnych, zależała od konkretnej sytuacji. Zwykł rozważać wszystkie możliwości i opcje praktyczne, aby jak najskuteczniej pomóc swoim duchowym synom w konkretnych okolicznościach kulturowo-religijnych. W tym celu z uwagą nasłuchiwał podszeptów Ducha Świętego, ponieważ wiedział, iż tylko „ci są synami Bożymi, których prowadzi Duch Boży” (Rz 8,14). Przy pomocy Jego darów – miłości, rady, umiejętności, mądrości i męstwa – poszukiwał światła w swoim duchowym rozeznawaniu: „szukał i znajdował Boga we wszystkich rzeczach, a wszystkie rzeczy w Bogu”. Wiadomo, że mądre wybory skutkują chodzeniem w światłości, złe – w ciemności, stąd także innych prosił o mądre wybory. Zależało mu na tym, aby człowiek „nie chodził w ciemnościach” (por. Rz 12,1; 13,12), ale w pokorze serca pozwalał się prowadzić Duchowi Prawdy (por. Rz 8,14; Ef 2,18). Mistyczna zażyłość Ignacego Loyoli z sercem Jezusa przekładała się na jego gorliwą służbę w Kościele: w „umywaniu nóg” (por. J 13,1-13), w koinonii, w dzieleniu się doświadczeniem, w trwaniu na modlitwie i wspólnym „łamaniu chleba” (por. Dz 2,42). Zależało mu, by „usilnie służyć Bogu z czystej miłości, pod sztandarem krzyża, w Kościele, niosąc pomoc duszom – dla większej chwały Boga i dla większego dobra wspólnego ludzi”. „Głos Ojca Pio” [140/2/2023] Ojciec Jan Konior – jezuita, filozof, teolog, sinolog, religioznawca, kulturoznawca. Zajmuje się filozofią oraz kulturą Dalekiego i Bliskiego Wschodu. Badawczo interesują go: świat Wschodu i Zachodu w ujęciu komparatystycznym, teologia religii i ekumenizm, filozofia Wschodu, psychoanaliza i kultura. Wykłada filozofię, jest też kierownikiem duchowym i rekolekcjonistą. Autor licznych pozycji wydawniczych z zakresu świata orientalnego, Biblii, duchowości i psychologii.

Tekst o. Jan Konior SJ

„Głos Ojca Pio” [140/2/2023] 


Ojciec Jan Konior – jezuita, filozof, teolog, sinolog, religioznawca, kulturoznawca. Zajmuje się filozofią oraz kulturą Dalekiego i Bliskiego Wschodu. Badawczo interesują go: świat Wschodu i Zachodu w ujęciu komparatystycznym, teologia religii i ekumenizm, filozofia Wschodu, psychoanaliza i kultura. Wykłada filozofię, jest też kierownikiem duchowym i rekolekcjonistą. Autor licznych pozycji wydawniczych z zakresu świata orientalnego, Biblii, duchowości i psychologii.


Trzeba uważać się za osła, a być posłusznym jak wielbłąd – Ignacy Loyola

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 06 marzec 2023 19:54

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 147 (3/2024)

Głos Ojca Pio 147 (3/2024)

Nowy numer stara się odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje lekarstwo na obolałą duszę. Odpowiedź brzmi: istnieje. A zaczyna działać, gdy odpowiemy na wyciągniętą ku nam pomocną dłoń Boga.

Czytaj więcej

        


 

  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter