O księdzu Jerzym usłyszałem po jego uprowadzeniu, gdy wszyscy wyczekiwali na wiadomość, że jednak żyje. Przebywałem wtedy na terenie parafii św. Stanisława Kostki, gdzie odbywały się słynne Msze za Ojczyznę. Tego, co tam zobaczyłem, nie zapomnę do końca życia.