Dobrego dnia z Ojcem Pio
PIĄTEK, 5 SIERPNIA 2016: Nie próbuj sam stawiać czoła burzy, lecz całą swoją ufność powierz słodkiemu Sercu Jezusa.

Życiowa rola

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Jestem aktorem i gdybym miał zagrać Ojca Pio, chciałbym przyjrzeć się jego sposobowi bycia, zobaczyć, jak się uśmiechał, jak przyjmował ludzi, jak z nimi rozmawiał. Na pewno podszedłbym do tej roli z nieśmiałością, bo rzeczywistość teatralna jest inna od realiów. Filmy o Ojcu Pio widziałem, ale spektaklu teatralnego nie, a taki mógłby być naprawdę interesujący – mówił kilka lat temu MACIEJ MAŁYSA, znany dzisiaj szerokiej publiczności odtwórca m.in. roli ks. Sopoćki.

Postać Ojca Pio kojarzę z aniołami (z jego bliską relacją z Aniołem Stróżem), stygmatami, fizyczną walką z Antychrystem, pomocą duszom czyśćcowym, służbą duszom w konfesjonale, przyjmowaniem cierpienia z troski o zbawienie… Moja wiedza o nim jest jednak wyrywkowa.

Miałem marzenie wyspowiadania się u Ojca Pio, żeby mnie ukierunkował, zadawał pytania, pomógł zauważyć w moim życiu coś ważnego, czego nie widzę. Niejednokrotnie – właśnie przez wstawiennictwo Ojca Pio – modliłem się o dobrą spowiedź przed podejściem do konfesjonału. Wierzę, że Ojciec Pio oręduje za nami w niebie – Kościół nieustannie przypomina o obcowaniu świętych, których wstawiennictwo jest Bożą łaską. Podkreślał to również sam Ojciec Pio, kiedy jemu próbowano przypisywać zasługi.

Jeśli mamy zaufanie do jakiegoś świętego, prosimy go o pomoc i wierzymy, że nasze prośby zostaną przedstawione Bogu. Ponieważ czas świętych jest rozszerzony, jeden święty może odpowiadać wielu osobom naraz, a my mamy sposobność, by zwracać się do nich w każdym czasie bez obawy, że są zajęci! Święci też żyli kiedyś na ziemi i borykali się z trudnościami dnia codziennego, mieli gorsze i lepsze dni. Szkoda, że idealizuje się świętych, a świętość – do której wszyscy jesteśmy powołani – kojarzy się tylko z wybranymi. Myślę też, że dobrze jest mieć wokół siebie ludzi dążących do świętości i świętych.

Kościół naucza, że każdy ma własną drogę do świętości i naiwnością byłoby na siłę próbować naśladować życie któregoś świętego, porównywać się do niego. Święty jednak na pewno może inspirować, pobudzać do lepszego życia, żywej wiary, budowania ducha. Święty Ojciec Pio jest dziś bardzo popularny, za życia też był. To naprawdę wielka postać.

Jestem aktorem i gdybym miał zagrać rolę Ojca Pio, zależałoby mi na tym, by dowiedzieć się, jak wyglądał jego dzień, jego praca. Chciałbym przyjrzeć się jego sposobowi bycia, zobaczyć, jak się uśmiechał, jak przyjmował ludzi, jak z nimi rozmawiał. Na pewno podszedłbym do tej roli z nieśmiałością, bo rzeczywistość teatralna jest inna od realiów. W sztuce aktorskiej dużo zależy od sposobu realizacji, sposobu ożywienia granej postaci. Filmy o Ojcu Pio widziałem, ale spektaklu teatralnego nie, a taki mógłby być naprawdę interesujący.

Ojciec Pio był postacią publiczną, popularną, sławną, podobnie jak aktorzy. Ludzie przyjeżdżali z różnych stron, żeby przynajmniej go zobaczyć, usłyszeć jego głos, przyjrzeć mu się. W ogóle w pewnym sensie kapłan jest – można powiedzieć – aktorem dla widowni wiernych. Ogląda się go i ocenia. Osoba i życie kapłana są obserwowane i oceniane nie tylko przez wiernych, ale i przez nieprzyjaciół, którzy czyhają na jego potknięcie, błąd.

Słyszałem, że Ojciec Pio pragnął cierpień i nie chciał być podziwiany. Wolał, żeby stygmaty, które nosił, pozostały ukryte. Żył w zjednoczeniu z Bogiem i nie zależało mu na ludzkiej chwale. Do kapłaństwa podchodził z pokorą, cierpiał dodatkowo, kiedy ludzie podziwiali na jego ciele rany, które otrzymał jako dar od Jezusa. Jednak Bóg posyłał go do ludzi, którzy przez kontakt z nim nawracali się, zmieniali sposób życia, doświadczali uzdrowień, byli świadkami cudów, odkrywając tym samym Boga, uwielbiając, dziękując Mu i pragnąc poprawy swego życia. Dzięki świadectwu życia Ojca Pio wielu oddało życie Bogu, zapragnęło, żeby On zaczął działać w ich codzienności, zrozumiało sens życia na ziemi.

„Głos Ojca Pio” [129/3/2021]


Maciej Małysa – aktor teatralny, telewizyjny i filmowy. Absolwent Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie – dyplom w 1998 roku. Wystąpił w serialach i filmach: „Klan”, „Czułość i kłamstwa”, „Prawo ojca”, „Pierwsza miłość”, „Jan Paweł II”, „Kryminalni”, „Heniek”, „Wojna i miłość”, „Uwikłanie”, „Na krawędzi”. Młodszej widowni znany jest z bajek Wojciecha Banasia, które grane w całej Polsce miały nie tylko rozbawić dzieci, ale dostarczyć im także wiedzy o świecie, nauczyć tego, jak być dobrym. Ostatnio zagrał rolę ks. Sopoćki w filmie opowiadającym historię Siostry Faustyny „Miłość i miłosierdzie”. Nigdy, co wyraźnie podkreśla, nie zaangażowałby się w produkcję przedstawiającą Kościół i Polskę w sposób nikczemny.


Wypowiedź pochodzi z książki „Młodzi o Ojcu Pio. Co sprawiło, że został moim świętym?”

W książce znajdziemy wypowiedzi młodych ludzi zafascynowanych – tak jak aktor Maciej Małysa – zarówno zwyczajną, jak i cudowną stroną życia Ojca Pio. Większość z nich postrzega Świętego z Pietrelciny jako uosobienie dobra i tajemnicy, bowiem jego życie to szereg fascynujących do dzisiaj doświadczeń i myśli, które wciąż zachęcają do odkrywania.

Wypowiedzi starszej młodzieży zostały uzupełnione mozaiką myśli i drobnych świadectw wybranych z wypowiedzi gimnazjalistów i licealistów. Na końcu znajdują się ułożone przez dzieci ze szkoły podstawowej modlitwy do Boga przez wstawiennictwo Ojca Pio.

Teraz w promocyjnej cenie 4,99 zł

zamówienia: www.e-serafin.pl lub tel. 12 623 80 58

Ostatnio zmieniany piątek, 30 kwiecień 2021 18:02
Więcej w tej kategorii: « Dwie lilie i róża

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 130 (4/2021)

Głos Ojca Pio 130 (4/2021)

Z wakacyjnym numerem „Głosu Ojca Pio” nie będziesz się nudził! Autorzy artykułów proponują bowiem czytelnikom fascynującą przygodę z Bogiem. Można nauczyć się budować Arkę Noego i...

Czytaj więcej

    


  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter