Dobrego dnia z Ojcem Pio
13 STYCZNIA: Bóg przenigdy nie dopuści, byś był kuszony ponad swoje siły.

Aniołowie – wielcy znajomi Ojca Pio

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ojciec Pio posiadał wyjątkowo żywą i serdeczną więź z aniołami. Nie byli oni dla niego abstrakcyjnymi postaciami, lecz realną obecnością w codziennym życiu. Bóg posyłał ich do niego, aby kształtowali jego serce i przygotowywali go do wielkich dzieł.

Aniołowie pełnili ważne role w życiu Ojca Pio: byli jego opiekunami, pośrednikami modlitwy i współpracownikami w misji kapłańskiej. Wspierali go również w nierównej walce ze złymi duchami.

Towarzysz dzieciństwa
Ojciec Pio od najmłodszych lat doświadczał obecności anioła, który niósł mu pocieszenie, czuwał nad nim, a nawet budził. Wraz z nim wyśpiewywał hymny pochwalne dla Boga. W pamięci mocno utkwiły mu spotkania z niebieskim duchem, którego traktował jako opiekuna i przyjaciela, a także towarzysza dziecięcych zabaw. Wzajemnie okazywana serdeczność wyrażała żywotność ich duchowej wspólnoty, w której niebieski duch był stale, choć dyskretnie obecny. Doświadczenia te nie były wytworem chłopięcej wyobraźni czy pobożnych projekcji, ale przyczyniły się do odkrycia istnienia innego, duchowego świata, który wkrótce zaczął przenikać do codzienności przyszłego zakonnika i ukształtował wizję postrzegania tego, co nadprzyrodzone i niewidoczne dla ludzkich oczu.

Jeden ze współbraci, o. Eusebio z Castelpetroso, który przez pięć lat opiekował się Ojcem Pio, gdy ten, mocno schorowany, był już w podeszłym wieku, niejednokrotnie słyszał od niego o niezrozumiałej dla przeciętnego człowieka relacji łączącej Stygmatyka z aniołami. Były one tak fascynujące, że zaczął je spisywać. Dzięki nim wiemy, że „anioł rozpoczął swoją misję wcześnie, gdy Ojciec Pio był jeszcze chłopcem” i „był zawsze blisko niego, gdy opuścił rodzinę i ziemskie sprawy, aby poświęcić się Bogu”. Towarzyszył mu także „w czasie nowicjatu, podczas nauki na kapłana i dbał, aby Ojciec Pio stał się godnym sługą Chrystusa”. Co więcej, „prowadził go po drodze niezwykłej świętości i trwał przy jego boku podczas napaści Złego, nawet gdy wydawało się, że diabeł opuścił piekło i zapomniał o reszcie świata, aby walczyć przeciwko młodemu bratu zakonnemu”. Na koniec o. Eusebio jednym zdaniem skwitował serdeczną i niepowtarzalną bliskość anielsko-ludzką: „Oto dlaczego Ojciec Pio był ze swoim Aniołem Stróżem w tak głębokiej, czułej i zażyłej relacji, przekraczającej wszelkie granice i likwidującej wszystkie różnice między nimi, czyniąc Stygmatyka aniołem, a jego Anioła Stróża upodabniając do istoty ludzkiej”. Z biegiem czasu jedność między nimi jeszcze bardziej się umocniła, „zbliżając Ojca Pio do świętości, do której wezwał go Bóg”.

W przypadku włoskiego kapucyna towarzyszenie anioła objawiało się szczególną intensywnością: od dzieciństwa, przez nowicjat, studia teologiczne, aż po pełnienie misji kapłańskiej. Jego opieka była integralną częścią Bożej pedagogii, przyczyniającej się do rozwoju powołania i świętości Ojca Pio. Obecność anielska na wszystkich tych etapach jawiła się jako znak troski Chrystusa, który nie pozostawiał go samego, lecz wspierał poprzez Bożego posłańca. Wyjątkowym elementem tego towarzyszenia była ich wzajemna czuła, zażyła i głęboka relacja, prowadząca do zatarcia granic między człowiekiem a istotą anielską. Nie chodzi tu o zrównanie ontologiczne, lecz doświadczenie komunii w miłości Bożej, które sprawia, że poprzez wzrastanie w świętości człowiek upodabnia się do aniołów w czystości serca i wielbieniu Boga, a anioł przybiera cechy przyjaciela tak bliskiego, że wręcz ludzkiego.

Taka też była relacja Ojca Pio z jego „towarzyszem z dzieciństwa”. Nie zakończyła się w wieku chłopięcym, ale utrzymywała przez całe jego życie, o czym zapewniał swego kierownika duchowego, o. Agostina z San Marco in Lamis: „Osobistości z nieba nie przestają mnie odwiedzać i dają mi odczuć przedsmak upajającego szczęścia świętych”.

Sekretarz i tarcza obronna
Anioł był także „dobrym sekretarzem” Ojca Pio. Świadczy o tym następujące wyznanie: „Mój «sekretarz» jest bardzo taktowny”. To on wczesnym rankiem budził zakonnika na wspólną modlitwę: „śpię z uśmiechem słodkiej błogości na ustach i doskonałym spokojem na twarzy, oczekując mojego małego towarzysza z dzieciństwa, aby przyszedł mnie obudzić, byśmy mogli razem odmówić jutrznię dla Umiłowanego naszych serc”. Działo się tak, ponieważ pokorny Ojciec Pio wielokrotnie odczuwał niemożność godnego wyrażenia we właściwy sposób swojej miłości i uwielbienia do Jezusa. Prosił wtedy swego „sekretarza” o pomoc: „Aniele mój, aniele Boży, uwielbiaj Jezusa za mnie, moje wargi są tak brudne, lecz ty jesteś czysty – nie jesteś przecież aniołem ciemności. Jesteś aniołem bez grzechu, chwal więc Jezusa w moim imieniu”. Zadanie to „towarzysz z dzieciństwa” spełniał z wielkim zaangażowaniem i radością.

O wiele trudniejszym zadaniem dla anioła była ochrona Ojca Pio przed atakami złego ducha. Wówczas przybywał mu z odsieczą, dodając odwagi i...

Cały artykuł w drukowanym wydaniu „Głosu Ojca Pio”:
wydanie papierowe – zamów
wydanie elektroniczne (pdf) – zamów
e-wydanie – zamów

Tekst brat Błażej Strzechmiński OFMCap

„Głos Ojca Pio” [GOP 157/1/2026]


brat Błażej Strzechmiński – kapucyn, doktor teologii duchowości. Znawca życia i duchowości Ojca Pio. Zastępca redaktora naczelnego „Głosu Ojca Pio”. Autor książek.

Ostatnio zmieniany piątek, 09 styczeń 2026 16:30
Więcej w tej kategorii: « Niepokój o pokój w sobie

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 157 (1/2026)

Głos Ojca Pio 157 (1/2026)

Rozpoczyna całoroczną serię wydań poświęconych aniołom. W tym numerze wszystko o aniele miłości: kim jest, skąd przychodzi i kto go posyła.

Czytaj więcej

      


 

WIDEO