
Żyjemy w epoce, którą socjologowie nazywają „kryzysem współczucia”. Paradoksalnie, mając tysiące „znajomych” w mediach społecznościowych, nigdy nie byliśmy tak samotni w swoim bólu. Statystyki psychiatryczne biją na alarm: depresja, lęk, myśli samobójcze to plagi XXI wieku, bo ludzie tracą umiejętność bycia przy sobie w cierpieniu. Nie wiedzą, jak pocieszać albo, co gorsza, pocieszają w sposób toksyczny, który bardziej rani niż pomaga. A przecież kiedyś umieliśmy to lepiej robić.
Najbliżej nas znajdują się Aniołowie Stróżowie. Towarzyszą nam „rano, wieczór, we dnie, w nocy” i są nam „zawsze ku pomocy”. Strzegą nas od wszelkiego złego i prowadzą do życia wiecznego – wszak kiedy odchodzimy z tego świata, rozbrzmiewa pieśń: „anielski orszak niech twą duszę przyjmie, zaniesie z ziemi ku wyżynom nieba”. Kto by nie chciał być zaniesionym przez aniołów do wiecznej szczęśliwości... Nigdy nie bądźmy więc za dorośli na modlitwę „Aniele Boży, stróżu mój” – mówi Lidia Jazgar, znana krakowska pieśniarka i animatorka Bractwa Świętych Aniołów Stróżów.
Nam, facetom, wydaje się, że trzeba podjąć odpowiednie kroki, by wyrazić swój stosunek do drugiego człowieka. Toteż od rana do wieczora działamy zadaniowo: zamierzając gdzieś dotrzeć, obmyślamy trasę; pragnąc osiągnięć, wymyślamy skomplikowane maszyny; a chcąc być wsparciem dla ukochanej kobiety, inicjujemy konkretne działania, by jej to uświadomić… O ile w pierwszych dwóch przykładach, takie zachowanie jest zasadne, tak w ostatnim niekoniecznie. Z trudem dostrzegamy wpisany w nie błąd.
Wielkanoc 1965 roku zapoczątkowała trwającą trzy i pół roku agonię Ojca Pio. Od tego czasu jego ciało sprawiało wrażenie bezwładnego, a on sam stawał się coraz bardziej bezradny. Często tracił równowagę i upadał, dotknięty nagłymi zasłabnięciami. Ubywało mu nie tylko sił, stopniowo tracił również wzrok, a jego milczenie pogłębiało się z dnia na dzień. Sprawiał wrażenie nieobecnego, jakby powoli żegnał się ze światem. Ludziom z jego otoczenia zdawało się, że zna dzień własnej śmierci. A może było to tylko przeczucie?
Dowiemy się, jak umiejętnie pocieszać. Doświadczeniem swoim dzieli się psycholog i wolontariuszka w hospicjum.
Królewska gra w niebiańskim wydaniu – 12 księży i 1 siostra zakonna stanęło do szachowej rywalizacji! Komu sprzyjał Duch Święty, mistrz niebiańskich strategii? Zobacz, jak wiara, logika i ostra rywalizacja spotykały się przy jednym stole.
Glina jest materiałem, w którym mogę zapamiętywać to, co w sposób zupełnie mistyczny powstaje w mojej wyobraźni. W twórczym stanie świat materialny traci znaczenie. Myśli zaczynają płynąć inaczej, jakby prowadzone przez delikatny, niewidzialny nurt. Jedni nazywają to natchnieniem, a ja przekazem, formą duchowego kontaktu z opiekunami, którzy towarzyszą nam przez całe życie, a w pewnym momencie pozwalają w pełni się zrealizować. Gdy owo połączenie staje się wyraźne, prace nabierają innego wymiaru – przestają być tylko rzemiosłem, a stają się zapisem duchowego doświadczenia – mówi Dorota Urbaniak-Pełka, artystka znana z turmalinowych anielskich rzeźb.
Urodziny, święta wielkanocne, uroczysty obiad z okazji Pierwszej Komunii Świętej to czas spotkań przy stole. Choć dziś coraz częściej zaprasza się rodzinę z okazji różnych uroczystości raczej do restauracji niż do własnego domu, każda biesiada ma szansę być wyjątkowa, jeśli tylko odpowiednio ją zorganizujemy i postaramy się, by rzeczywiście doszło do spotkania emocjonalnego.
Biblia rzadko pozwala rozpoznać anioła od razu. Często najpierw jest spotkanie, gest gościnności, zwyczajna obecność. Dopiero później odsłania się głębszy sens wydarzeń. To nie przypadek. W Piśmie Świętym anioł zasadniczo nie przychodzi, by zostać rozpoznanym, lecz stworzyć przestrzeń, w której można dostrzec samego Boga.
Ojciec Pio od dzieciństwa żywił szczególne uczucia do Michała Archanioła. Nie był on dla niego jedynie odległą postacią z kart Biblii, lecz potężnym obrońcą i wiernym towarzyszem w walce duchowej. Książę Niebieskich Zastępów, który strącił Szatana z nieba, inspirował go do życia pełnego odwagi i niezłomności wobec sił ciemności. Miłość Ojca Pio do Michała Archanioła cechowała zarówno mistyczna fascynacja, jak i dziecięca ufność. Szczególne miejsce w jego sercu zajmowało sanktuarium w Monte Sant’Angelo, które traktował niemal jak duchową twierdzę – miejsce modlitwy, pokoju i bliskości nieba. Zachęcał wszystkich do odwiedzenia tego świętego miejsca, aby na nowo odkryć piękno wiary i zakochać się w Michale Archaniele.

Dowiemy się, jak umiejętnie pocieszać. Doświadczeniem swoim dzieli się psycholog i wolontariuszka w hospicjum.
Czytaj więcej