Dobrego dnia z Ojcem Pio
25 WRZEŚNIA: Dopóki nie ożywisz w sobie sfery duchowej, nie będziesz zdolny do kontemplowania Boga.

Skazaniec leżał krzyżem w lochu, modląc się żarliwie do Boga. Król nie pozwolił żadnemu z kapłanów wyspowiadać skazanego kaznodziei ani udzielić mu komunii świętej. Gniew i pragnienie zemsty tak bardzo opanowały jego serce, że oprócz śmierci pragnął potępienia duszy dla człowieka, który przeszkodził mu w realizacji planów. Księżniczka Agnieszka, która niejednokrotnie słuchała kazań brata Konrada i szanowała go za miłość do Boga, z pośpiechem udała się do ojca. Ze łzami w oczach prosiła go o miłosierdzie dla skazańca. Błagała, by nie ściągał potępienia na siebie, bo zatwardziałość serca powoduje ślepotę duchową i jest przeciwna miłości.

Między bajki trzeba włożyć przekonanie, jakoby Klarę łączyło z Franciszkiem miłosne uczucie. Dzieliła ich różnica wieku, a jeszcze bardziej pochodzenie społeczne. W tamtych czasach nie do pomyślenia było, by syn mieszczanina, choćby najbogatszego, przymierzał się do ożenku z córką rycerza. Tym bardziej nie wchodził w grę romans...

Ktoś mocno szarpał za klamkę. Inny mężczyzna się awanturował. Do bramy kurii arcybiskupiej w Warszawie dobijała się grupa ludzi. Twierdzili, że przychodzą w sprawie urzędowej. Nie przeszkadzała im dość nietypowa, jak na załatwianie tego rodzaju spraw, pora: była noc.

Mroczna legenda Corleone ciągnie się od wieków niczym ciasne i strome uliczki tego miasta. Krwawiące serce w herbie nie pozwala zapomnieć brutalnej vendetty. Również dzisiaj miasto nie ustrzegło się mafijnych porachunków, a plac ku czci stojących na straży prawa zamordowanych sędziów przypomina niechlubne dzieje tego skrawka sycylijskiej ziemi. Nie sposób uwierzyć, że to harde i burzliwe miejsce wydało na świat zakonnika, któremu brzemię rodzinnych stron nie przeszkodziło w tym, by zostać świętym.

Nie odkryła powołania nagle ani nie było ono wynikiem pogłębionej modlitwy czy też intensywnego rozeznawania. Co więcej, nie miała wpływu na jego wybór. Zdecydował za nią los – rodzice i nabożny zwyczaj. Lecz gdyby nie to, Kościół prawdopodobnie nie miałby wielkiego doktora i teologa, a medycyna i muzyka byłyby uboższe.

„Mogłam pozostać w świecie i czynić dobro, i byłabym też pomocna ludziom” – myślała siedemnastoletnia Urszula, nowicjuszka w klasztorze sióstr klarysek kapucynek. I zatęskniła za balami i umizgami kawalerów starających się o jej rękę. A przecież od dziecka tak bardzo chciała naśladować Chrystusa i słuchać Jego głosu. Tak bardzo, że kiedy przełożona klasztoru odmówiła przyjęcia jej do zakonu słynącego z surowego trybu życia, wymusiła na miejscowym biskupie pozwolenie na rozpoczęcie postulatu właśnie w tym miejscu…

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 131 (5/2021)

Głos Ojca Pio 131 (5/2021)

Jesienne wydanie „Głosu Ojca Pio” podejmuje temat działania, które prowadzi człowieka do wzrostu i umocnienia. Autorzy artykułów przypominają, że właśnie do tego stworzył go Bóg...

Czytaj więcej

    


  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter