
Na początku lat 80. ubiegłego wieku, a więc zaledwie kilkanaście lat po śmierci Ojca Pio, pojawiła się w moim domu rodzinnym książka opisująca życie znanego już wówczas na całym świecie kapucyńskiego zakonnika. Ponieważ miałem wtedy tylko kilka lat, nie umiałem jeszcze czytać. Pamiętam jednak, że rysunek umieszczony na okładce książki, przedstawiający tajemniczą postać mnicha w brązowym habicie, surowo spoglądającego przed siebie, budził we mnie ciekawość, ale i dziwny lęk.
„Zostaw męża i zostań tu na zawsze!” – usłyszała od Ojca Pio podczas spowiedzi. Skonsternowana, skamieniała tak, że nie mogła się ruszyć z konfesjonału. Zapytała: „Ale jak mam mu to powiedzieć?”.
Czyż nie jest zadziwiające to, że Pan Jezus i Ojciec Pio mają ze sobą tyle wspólnego? Ojciec Pio, tak jak Jezus, nosił te same rany i cierpiał za grzeszników. Kochał ludzi, uczył ich, że modlitwą można zdziałać wiele dobrego, a wiary nie trzeba się wstydzić, wręcz przeciwnie, należy się nią chwalić!

Pokazuje, jak kłaść serce na dłoni i wytrenować nawyki serdeczności, by razem być i ładniej żyć. Mówi też o sercach większych od każdego ludzkiego serca, których kult...
Czytaj więcej