Przyśnił mi się Pan Jezus w białej szacie i powiedział, że o życie mojego męża toczy się zaciekła walka. Zapytałam, czy on umrze, ale Jezus nie odpowiedział, tylko z uśmiechem na twarzy zaprowadził mnie do łóżka Marka i kazał przy nim nieustannie czuwać. Po chwili zobaczyłam tłum diabłów, które chciały zabić męża, ale moja modlitwa była jego osłoną...
Był 22 kwietnia 2018 roku. Mijały właśnie trzy miesiące od narodzin naszego najmłodszego syna, Tomka. Mój mąż, Marek, dotąd okaz zdrowia, przez całą zimę zmagał się z przeziębieniem, które nie chciało ustąpić. Tego dnia opadł całkowicie z sił i miał poważne problemy z oddychaniem. Przerażona jego stanem, chciałam wezwać pogotowie, ale dyżurny odmówił przyjazdu. Zrozpaczona sytuacją, poprosiłam szwagra o pomoc. Zjawił się niemal od razu. Ponownie zadzwonił po karetkę i zagroził, że jeśli jej nie przyślą, wezwie policję. Poskutkowało. Pomoc medyczna zjawiła się po dwudziestu minutach i zabrała męża do Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie, gdzie stwierdzono poważną niewydolność lewego płuca, ale tutejsi lekarze nie potrafili jej opanować. Stan męża był tak poważny, że przewieziono go do Instytutu Chorób Płuc.
Walka z demonami o życie
Mąż przeszedł operację i odzyskiwał siły. Po tygodniu mógł już nawet spacerować. Jednak kilka dni później nagle zaczął gorączkować i kasłać krwią. Wtedy miałam pierwszy sen. Przyśnił mi się Pan Jezus w białej szacie i powiedział, że o życie Marka toczy się zaciekła walka. Zapytałam, czy on umrze, ale Jezus nie odpowiedział, tylko z uśmiechem na twarzy zaprowadził mnie do łóżka męża i kazał przy nim nieustannie czuwać. Po chwili zobaczyłam tłum diabłów, które chciały zabić Marka, ale moja modlitwa była jego osłoną. Kiedy zaczęłam opadać z sił, pojawiła się Maryja. Stanęła niczym tarcza pomiędzy mną z mężem a demonami i one...
Tekst Gabriela Rosiek
„Głos Ojca Pio” [GOP 159/3/2026]
Cały artykuł w drukowanym wydaniu „Głosu Ojca Pio”:
wydanie papierowe – zamów
wydanie elektroniczne (pdf) – zamów
e-wydanie – zamów