Wydrukuj tę stronę

Jak kłaść serce na dłoni

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Zwykle, gdy kończę pisać e-mail, SMS czy inną wiadomość, umieszczam słowa: „Pozdrawiam serdecznie”. Wielu z nas chyba tak robi. Dzisiaj stało się to odruchowe, zwyczajowe, bo „dobrze brzmi”, pasuje… To prawda. Ale czym – tak naprawdę – jest serdeczność? Bo przecież to więcej niż odruch czy nawyk… Jak żyć, by słowo „serdecznie” było autentycznym opisem nastawienia i duchowej kondycji człowieka, a nie tylko frazą używaną z przyzwyczajenia?

Serdeczność dość łatwo można zdefiniować jako po prostu uprzejmość czy miły gest wobec drugiej osoby, ale taka definicja wydaje się – i jest – niepełna. Bo jeśli usłyszeć wybrzmiewające w serdeczności „serce”, aż się prosi, by zajrzeć głębiej, sięgnąć do początku. A na początku zawsze jest Bóg. Zatem ludzka serdeczność wyraża się i dopełnia dzięki relacji z Nim. On przecież jest właśnie taki – serdeczny, czyli czuły i uważny.

W perspektywie wiary serdeczność staje się postawą serca, świadomym wyborem dobra, który wypływa z więzi z Bogiem i otwiera na relację z człowiekiem. To gotowość dostrzeżenia jego potrzeb, nawet gdy nie są wypowiedziane. To życzliwość, która nie traci czasu i nie kalkuluje zysku.

Nic wielkiego
Może się mylnie wydawać, że w serdeczności chodzi o wielkie sprawy, szeroko zakrojone działania. Oczywiście, takie mają swoje znaczenie i wymowę. Ale Chrystus nie nauczał jedynie wielkich, heroicznych czynów. On po prostu zatrzymywał się przy chorych, rozmawiał z odrzuconymi, pozwalał dzieciom, by do niego przychodziły. W ten sposób pokazał, że serdeczność zaczyna się w codzienności i najczęściej realizuje się w drobnych sytuacjach: poprzez łagodność w słowach, uważność na drugiego, wyrozumiałość dla innych, przebaczenie mimo zranień.

Najlepszą przestrzenią dla serdeczności jest zwykły dzień. Wie o tym matka, która po ciężkim dniu znajduje jeszcze cierpliwość, by wysłuchać opowieści dziecka o jego szkolnych przeżyciach. Rozumie kierowca, który przepuszcza innego w korku i nie reaguje agresją na czyjąś pomyłkę; nauczyciel, który dostrzega wysiłek słabszego ucznia, czy urzędnik, który cierpliwie tłumaczy procedury. Zna to starsza pani codziennie modląca się za sąsiadów, choć niewielu z nich ją odwiedza. Wie o tym ten, co zrezygnował z plotki mogącej zranić czyjeś dobre imię i nie zapomniał o zwykłym „dziękuję” za codzienny trud. Sposoby na praktykowanie serdeczności naprawdę można mnożyć: uśmiech, podanie ręki, przytrzymanie drzwi, oczekiwanie na dworcu, by odebrać bliskiego z pociągu, zostawienie podgrzanego obiadu czy życzliwość w kolejce do badań lekarskich.

Zrozumiałam to wszystko podczas rekolekcji w milczeniu i paradoksalnie nie przed Najświętszym Sakramentem, ale nad talerzem zupy, kiedy...

Tekst Małgorzata Janiec

„Głos Ojca Pio” [GOP 159/3/2026]

Cały artykuł w drukowanym wydaniu „Głosu Ojca Pio”:
wydanie papierowe – zamów
wydanie elektroniczne (pdf) – zamów
e-wydanie – zamów

Ostatnio zmieniany czwartek, 07 maj 2026 16:14