Biblia rzadko pozwala rozpoznać anioła od razu. Często najpierw jest spotkanie, gest gościnności, zwyczajna obecność. Dopiero później odsłania się głębszy sens wydarzeń. To nie przypadek. W Piśmie Świętym anioł zasadniczo nie przychodzi, by zostać rozpoznanym, lecz stworzyć przestrzeń, w której można dostrzec samego Boga.
W wielu biblijnych scenach punkt ciężkości nie spoczywa na przychodzącym, ale na sposobie jego przyjęcia. Objawienie niejednokrotnie zaczyna się od prostego codziennego gestu: ktoś się zatrzymuje, ktoś zostaje zaproszony, ktoś otrzymuje miejsce. W tej zwyczajnej i otwartej przestrzeni zaczyna się dziać coś więcej niż tylko spotkanie między ludźmi. Bóg się nie narzuca, ale pozwala się przyjąć.
Przyjąć, nie wiedząc
Opowiadanie o spotkaniu pod dębami Mamre należy do tych fragmentów Biblii, które czyta się z prostotą, kryje jednak w sobie głębokie przesłanie. Abraham widzi trzech mężów (Rdz 18,2), ale już po chwili woła: „O Panie” (Rdz 18,3). (Tekst hebrajski jest tu pozornie niespójny: raz mówi o trzech przybyszach, a za chwilę narracja przechodzi w liczbę pojedynczą, jakby sama opowieść nie była zdecydowana, czy chodzi o kilku gości, czy o jednego). Abraham reaguje natychmiast: wybiega im na spotkanie, zaprasza, przygotowuje posiłek (por. Rdz 18,4-8). Zanim dochodzi do jakiegokolwiek objawienia, pojawia się gościnność. To właśnie ten porządek jest kluczowy: Abraham nie przyjmuje dlatego, że rozpoznał Boga, lecz rozpoznaje Boga, ponieważ przyjął. W jego geście nie ma kalkulacji ani religijnej strategii. Jest coś bardziej pierwotnego: gotowość, by zrobić miejsce drugiemu. I właśnie w takim kontekście pojawia się obietnica, która przekracza ramy zwykłego spotkania...
Tekst br. Paweł Paszko OFMCap
„Głos Ojca Pio” [GOP 160/4/2026]
Cały artykuł w drukowanym wydaniu „Głosu Ojca Pio”:
wydanie papierowe – zamów
wydanie elektroniczne (pdf) – zamów
e-wydanie – zamów
brat Paweł Paszko – kapucyn, doktor teologii biblijnej.