Dobrego dnia z Ojcem Pio
WTOREK, 27 CZERWCA 2017: W życiu duchowym trzeba kierować się czystymi intencjami, dobrą wolą, odrzucić uprzedzenia i przesadną obawę.
Zbawienie w trzy dni © iStockphoto.com

Zbawienie w trzy dni

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podczas wielkoczwartkowej Mszy biją dzwony. Ich serca tak łomocą, że tym, którzy nie zmieścili się we wnętrzu kościoła, aż dech zapiera. Ale jeszcze tylko kilka uderzeń i zamilkną, by odezwać się ponownie dopiero w Wielką Sobotę. Zamilkną też dzwonki przy ołtarzu. Ich radosny głos zastąpi głuche klaskanie kołatek.

Poranek. Za oknem delikatna mgła, wszystko dookoła wydaje się jeszcze nie do końca rozbudzone. Pomimo że temperatura na zewnątrz nie jest wysoka, przez dosyć grube warstwy mgły prześwitują promienie słońca, w powietrzu czuć coś magicznego. Za trzy dni rozpocznie się męka Chrystusa – naszego Zbawiciela.

Misterium Męki Pańskiej odbywa się raz w roku. Pokazuje rzeczywistość sprzed dwóch tysięcy lat. W Wielkim Tygodniu – szczególnie podczas jego ostatnich trzech dni – jesteśmy świadkami niesamowitych wydarzeń: widzimy ostatnie chwile życia naszego Zbawiciela i następnie Jego chwalebne zwycięstwo nad śmiercią poprzez zmartwychwstanie. Liturgia kościelna, unaoczniająca nam przez teksty biblijne i gesty liturgiczne mękę i śmierć Jezusa Chrystusa, ukazuje Jego poświęcenie i spojrzenie w stronę człowieka. Nikt nie byłby w stanie poświęcić się tak dla ludzi, jak uczynił to Chrystus, który poniósł śmierć krzyżową za nasze grzechy. Nazwa Triduum Paschalne używana jest od 1929 roku; wcześniej mówiono o Triduum Sacrum. Łacińskie słowo triduum oznacza dokładnie „trzy dni”. Tradycja Kościoła rzymskokatolickiego pozwala jednakże rozumieć triduum również jako trzy fazy misterium Odkupienia.

Wielki Czwartek
Wielkoczwartkowe przedpołudnie – we wszystkich kościołach katedralnych odprawiana jest tzw. Msza krzyżma świętego, zaś po południu rozpoczyna się pierwszy dzień triduum. Mały, drewniany, szesnastowieczny kościół parafialny pod wezwaniem Świętego Kazimierza w Rybnej wypełnił się po brzegi wiernymi. Stoję w nawie bocznej, na wprost obrazu Chrystusa miłosiernego. Na twarzach ludzi maluje się delikatny uśmiech, chęć wspólnoty oraz potrzeba uczestnictwa i rozmowy z Panem sam na sam.

Liturgia eucharystyczna Wielkiego Czwartku upamiętnia moment ustanowienia Najświętszego Sakramentu – przeistoczenia chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Podczas uroczystej wieczornej Mszy biją dzwony. Ich serca tak łomocą, że tym, którzy nie zmieścili się we wnętrzu kościoła, aż dech zapiera. Ale jeszcze tylko kilka uderzeń i zamilkną, by odezwać się ponownie dopiero w Wielką Sobotę. Zamilkną też dzwonki przy ołtarzu. Ich radosny głos zastąpi głuche klaskanie kołatek.

Wymownym gestem liturgicznym w czasie Wielkiego Czwartku jest obmycie nóg dwunastu mężczyznom – choć praktykowane nie we wszystkich parafiach, to jednak stanowi część obchodów triduum. Chrystus obmył nogi dwunastu apostołom, pokazując szacunek i ogromną miłość do nich. Pomimo że był ich nauczycielem, potrafił pochylić się, uniżyć i wskazać, jak sami powinni czynić.

Na polu szarówka. W kościele stopniowo gasną światła i świeczki przy ołtarzach bocznych. Cały Kościół katolicki pogrąża się w smutku i żałobie. Ołtarz nie wygląda tak jak zwykle: nie ma na nim kwiatów, lichtarzy, świec, obrusów. Dzisiaj nasz Pan, Jezus Chrystus został wydany na mękę krzyżową. Obnażono Go z szat i zamknięto w ciemnicy. Do późnych godzin nocnych potrwa adoracja.

Oczy każdego człowieka znajdującego się dzisiaj w kościele skierowane są w stronę ciemnicy, tam, gdzie zamknięto Chrystusa. Każdy chce pochylić się przed Nim i oddać Mu pokłon. Rozpoczyna się czas zadumy i przemyśleń nad własnym postępowaniem, życiem. – Nie wyobrażam sobie, że mogło mnie tu zabraknąć – mówi dwudziestodwuletni Krzysztof, który – jak podkreśla – każdego roku uczestniczy w uroczystościach Triduum Paschalnego. Ja także się zastanawiam: Czy jestem godzien tutaj być? Mam nadzieję, że Chrystus wybaczy mi moje grzechy.

Wielki Piątek
Jestem w kościele. Ludzi jeszcze więcej niż poprzedniego dnia. Ściśnięci w ławkach wierni wyglądają jakby tego ucisku w ogóle nie odczuwali, ich wzrok skierowany jest w stronę ołtarza. Dzisiaj mało kto myślał o jedzeniu, sprzątaniu, bo wymiar, charakter i waga dzisiejszego dnia wszystko inne przewyższa.

Rozpoczyna się drugi dzień Triduum. Przez środek kościoła idzie procesja. Jeden z ministrantów trzyma w ręku zasłonięty fioletową tkaniną drewniany krzyż, który unosi się nad głowami zgromadzonych ludzi. Cała służba liturgiczna podąża w stronę ołtarza, a tuż za nią spokojnym i płynnym krokiem trzech księży ubranych w purpurowe ornaty. Przed rozpoczęciem liturgii widzę, jak koncelebrujący księża klękają przed Chrystusem. Dzisiejsza liturgia w całości poświęcona jest przeżyciom związanym z męką i śmiercią Chrystusa. Po niej odmówimy uroczystą modlitwę powszechną obejmującą cały Kościół i świat.

Przeżywamy dzień krzyża, ponieważ w sposób szczególny go adorujemy: kapłan, odśpiewując słowa: „Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”, odkrywa stopniowo ukrzyżowanego Chrystusa, zaś zgromadzeni oddają Mu pokłon. Smutek, żal i kołatanie serca. Tysiące pytań, między nimi to: Dlaczego tak musiało być? Nastał najsmutniejszy dzień w roku, pamiątka śmierci naszego Zbawiciela. Szatan zatriumfował, śmierć panoszy się po świecie. Chrystus po długich męczarniach wyzionął ducha i skonał. Nie potrzeba rozgłosu, nie ma żadnych klepsydr. Syn Człowieczy umarł za nas, dla nas i przez nas, jak mówi Pismo.

– Byłam w Kalwarii, w drodze krzyżowej uczestniczyło wiele osób. Czuję się zmęczona. Fizycznie odczuwam ból, ale psychicznie wiem, że jestem gotowa go przyjąć i wytrzymać dla Chrystusa. Choć miałam chwile słabości i czasem trudno było mi się skoncentrować na tym, co mówi ksiądz, cały czas w myśli powtarzałam sobie słowa: „Panie, skoro Ty przeszedłeś przez takie cierpienia zadane przez ludzi, pozwól mi chociaż przez chwilę ulżyć Ci i ponieść Twój krzyż. Rozum ludzki nie jest w stanie pojąć, jak wiele zrobił dla nas Pan. Na co dzień o tym zapominamy, a życie biegnie dalej – mówi Joanna, studentka pedagogiki, która uczestniczyła w nabożeństwie.

Wielka Sobota
Obudził mnie dochodzący z kuchni, długo wyczekiwany zapach gotowanej szynki, którą wedle niepisanej zasady w moim domu rodzinnym można jeść dopiero po święceniu. Ciepły i słoneczny poranek. Koszyczek ze święconką przygotowany. W drodze do kościoła zapach smakołyków, kiełbasy, świeżego pieczonego chleba i ostrego chrzanu drażni mój nos. Mam je na wyciągnięcie ręki. Wiatr cały czas odkrywa białą serwetkę, którą przykryty jest koszyk. Stojąc przy kaplicy, gdzie u nas w wiosce odbywa się święcenie pokarmów, zdałem sobie sprawę, jak wiele osób w mojej okolicy potrzebuje pomocy. Niejednokrotnie tylko ojciec pracuje i musi utrzymać żonę i czwórkę dzieci, czasem nie starcza więc na wszystko pieniędzy. Dlatego widząc ogromny wiklinowy kosz, przygotowany na dary ludzi dobrej woli, niewiele się zastanawiając, wkładam do niego kilka potraw ze swojego koszyka.

Święcenie pokarmów to nieodzowny element obchodów Wielkiej Soboty, jednakże ważniejszym wydarzeniem jest uroczysta liturgia, ostatni dzień Triduum Paschalnego –Wigilia Paschalna.

Jestem już w drodze do kościoła, kiedy robi się szarówka. Trzymając w ręku świeczkę, zastanawiam się, jak długo potrwa dzisiejsza liturgia. Czuję w powietrzu zapach paleniska, a przed oczami mam dosłownie tłum ludzi kierujących się do świątyni. Przed nią kilku ministrantów pali ognisko, od którego zostanie zapalony paschał symbolizujący światłość Chrystusa.

Kościół ogarnięty ciemnością. Mrok. Słychać tylko staruszkę, która co chwilę kaszle. Nagle dobiega głos księdza, który znajduje się przed kościołem, gdzie poświęca ogień. Po chwili widzę, jak do świątyni wchodzą wszyscy księża z naszej parafii wraz z ministrantami. Jeden z kapłanów trzyma w ręku zapalony paschał – symbol zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Ksiądz zatrzymuje się trzy razy: u wejścia do kościoła, w środku oraz przed samym ołtarzem, wypowiadając słowa „światło Chrystusa”. Świątynia na nowo zaczyna tętnić życiem, zapalają się światła, a blasku dodają odpalone od paschału świece trzymane przez ludzi. Chrystus jest już z nami. Liturgia światła kończy się odśpiewaniem tzw. orędzia paschalnego.

Liturgia słowa podczas Wigilii Paschalnej jest wyjątkowo rozbudowana. W pełnej wersji składa się z dziewięciu czytań przeplatanych psalmami i modlitwami. Pierwsze siedem czytań wyjęte jest ze Starego Testamentu. Przypominają one ważne momenty z całej historii zbawienia. Po radosnym „Alleluja”, odśpiewanym po raz pierwszy od czterdziestu dni, wysłuchujemy ewangelii o pustym grobie. Liturgię słowa zamyka homilia.

Kolejna, trzecia część uroczystości Wigilii Paschalnej poświęcona jest tajemnicy sakramentu chrztu. Liturgię chrzcielną otwiera odśpiewanie Litanii do wszystkich świętych podkreślającej jedność całego Kościoła. Celebrans poświęca wodę chrzcielną. Na koniec – modlitwa wiernych.

W moim kościele parafialnym bezpośrednio po liturgii Wigilii Paschalnej następuje uroczysta procesja rezurekcyjna wokół kościoła. Jest około dwudziestej drugiej trzydzieści, wokół noc, ale przy kościele jest bardzo jasno i radośnie. Z głośników dobiega głos organisty, który śpiewa znane wielkanocne pieśni. Na dziedzińcu kościelnym biją dzwony, a na twarzach ludzi widać radość i uśmiech.

– Dzisiaj jest wyjątkowo ważny dzień. Chrystus, nasz Pan i Zbawiciel, zwyciężył i zmartwychwstał, tak jak powiedział. Cieszmy się i radujmy! – takie słowa w czasie procesji mówi do wiernych proboszcz parafii w Rybnej, ksiądz Andrzej.

– Módlmy się, drodzy bracia i siostry, za siebie, ale również pamiętajmy o wszystkich grzesznikach, aby nasza radość z Chrystusowego zmartwychwstania była pełna, a Jego ofiara przyniosła jak największe owoce – kończy.

Bartłomiej Steczko

„Głos Ojca Pio” (62/2/2010)

Ostatnio zmieniany czwartek, 13 kwiecień 2017 13:20

Nowy numer "Głosu Ojca Pio"

Głos Ojca Pio 105 (3/2017)

Jakie jest miejsce i rola tajemnicy w życiu Kościoła i wierzącego człowieka dowiemy się z nowego „Głosu Ojca Pio”. Przeczytamy o sekrecie mesjańskim i sekretnym życiu małżonków.

Czytaj więcej

    


Matka Boża Fatimska i Ojciec Pio

  1. Świadectwa
  2. Intencje do Ojca Pio

REKLAMA

WIDEO

Newsletter