Start arrow Życie i duchowość arrow Modlitwa Ojca Pio arrow Modlitwa myślna Ojca Pio
Modlitwa myślna Ojca Pio Drukuj Email

Pomimo wielkiej wagi modlitwy ustnej Ojciec Pio traktuje ją jednak jako etap przejściowy. Zaleca: „Módl się także ustnie skoro jeszcze nie nadszedł czas, by to opuścić i znoś z pokorą i cierpliwością trudności jakich doświadczasz czyniąc to”. Modlitwy te zaczerpnięte z pobożnych książek łatwo męczą duszę. Dlatego radzi przyzwyczajać się do modlitwy myślnej, gdyż jest bardziej owocna. Nie należy się więc trapić czynieniem wielu modlitw ustnych, a gdy się czuje, że serce jest porwane do modlitwy myślnej, trzeba pozwolić, by tam szło z zapałem.

Doświadczenia modlitewne Ojca Pio ukazane w jego listach wskazują na kontemplację, co oznacza, że jak sam pisze, niewiele razy może odprawić modlitwę myślną posługując się rozumem. Drugim czynnikiem utrudniającym medytację są oschłości ducha, kiedy to przez słabość ciała mistyk nie jest w stanie się skupić. Trudno mu wtedy sformułować choćby jedną myśl o Bogu, a nawet myśleć o rzeczach najprostszych.

Powyższe trudności nie oznaczają jednak, by Ojciec Pio nie medytował i nie przywiązywał wagi do modlitwy myślnej. Zaleca jako duchowy kierownik przyzwyczajanie się do wielu modlitw, zwłaszcza myślnej i medytacji. Pierwszym wyraźnie wspomnianym rozmyślaniem był czas, gdy medytował nad swym powołaniem i nad tym, jak opuścić świat, a poświęcić się całkowicie Bogu w klasztorze. We fragmencie dziennika z 1929 roku wymienia on poszczególne codzienne pacierze. Są to nie mniej niż cztery godziny medytacji i to zazwyczaj nad życiem, narodzinami, męką i śmiercią naszego Pana. Gdy jest z ukrzyżowanym Chrystusem (czyli rozmyśla o jego udrękach), cierpi niezmiernie, ale ten ból czyni mu wielkie dobro. Raduje się pokojem i spokojem, których nie da się wyrazić. Podobnie, gdy jawi mu się surowość Jezusa, zaczyna rozważać Jego łaskawość i jest tym całkowicie pocieszony.

Ojciec Pio wie, że by być godnym Jezusa, czyli podobnym do Niego w Jego doskonałości znanej z Pisma Świętego i Ewangelii, konieczna jest codzienna refleksja nad życiem Tego, który jest nam dany za wzór. Z refleksji rodzi się szacunek dla Jego czynów, a z szacunku – pragnienie naśladowania. Potrzebna jest również refleksja nad życiem świętych, którzy starali się naśladować Jezusa Chrystusa, a także zastanawianie się nad obowiązkami i świętymi naukami. Jako jeden ze środków doskonałości Ojciec Pio wymienia ciągłe studiowanie prawa Bożego. By mieszkało ono w człowieku, konieczne jest czytanie Pisma Świętego, książek o Bogu, słuchanie świętych mówców i spowiedników. Niemożliwe jest przeniknięcie sensu Słowa Bożego bez pilnej nad nim medytacji. Sprawia ona, że człowiek jest daleki od grzechu i wciąż dąży do wiecznej doskonałości.

Ojciec Pio przykłada dużą wagę do metody prowadzenia medytacji. Chce wiedzieć, jak kierowane przez niego osoby spędzają swój dzień, czy czynią modlitwę myślną i ile razy dziennie, o jakich godzinach, ile czasu i w jaki sposób. Jeśli dokładnie nie zrozumie sposobu, to nie aprobuje modlitwy.

Przede wszystkim Ojciec Pio radzi, by uregulować i usystematyzować sposób życia. Z tego względu zaleca czynić rano przygotowanie całego dnia ofiarując Bogu wszystkie czynności. W ciągu dnia należy ustalić dwie pory na medytację, najlepiej rano przed pójściem do kościoła i wieczorem po różańcu. Pozwala, by medytacja ranna z racji surowej pory roku była odprawiana w łóżku przed wstaniem. Jeśli chodzi o długość tej modlitwy, to należy medytować nie mniej niż pół godziny za każdym razem. Innej osobie zaleca Ojciec Pio jedną godzinę modlitwy myślnej przed zbliżeniem się do ołtarza i jedną po obiedzie w miejscu w którym będzie wygodniej. Nalega na te dwie pory, by rano przygotować się do bitwy, a wieczorem oczyścić się z wszelkiego ziemskiego uczucia, które podczas dnia mogło się przyczepić do duszy.

Taki plan dnia ma wprowadzić w każdą chwilę medytacyjny klimat. Dlatego Ojciec Pio zgadza się na obietnicę milczenia i rozmawiania wtedy tylko, gdy jest to całkowicie niezbędne. Zaleca też wprowadzenie milczenia całkiem wewnętrznego. Radzi umiłowanie ciszy, bo wielomówstwo nigdy nie jest bez winy, a także trzymanie się na uboczu, bo w zaciszu Pan mówi swobodniej do duszy, a ona w większym skupieniu słucha Jego głosu. Stąd dobrze jest zmniejszyć wizyty i znosić po chrześcijańsku te, które są składane. Cisza Marii bardziej niż aktywność Marty ma być modelem i inspiracją.

Z zewnętrzną i wewnętrzną ciszą łączy się skupienie. Choć zważywszy na warunki nie jest możliwe zawsze utrzymywać myśl utkwioną w Bogu, to jednak trzeba czynić co możliwe, by trwać w Jego obecności. Trzeba w tym celu przywoływać na pamięć wielką prawdę, że Bóg nas widzi. Dobrze jest rozważać, że jesteśmy zawsze przed Bogiem, któremu będziemy musieli zdać sprawę z każdego czynu dobrego lub złego. By się postawić w obecności Boga najlepiej uświadomić sobie, że On jest realnie obecny wraz z całym dworem niebieskim w centrum duszy.

Podczas medytacji należy odpędzać myśli odnośnie tego, co ma się pisać kierownikowi, gdyż każda rzecz ma swój czas. Tak samo nie trzeba się zatrzymywać bardzo na rozważaniu, jaki rodzaj modlitwy Bóg nam daje, ale po prostu i pokornie iść za Jego łaską. W ogóle należy uciekać od niepokojów serca, bo inaczej wszelkie ćwiczenia okażą się mało owocne.

Skupieniu pomaga także postawa ciała. Podczas modlitwy i medytacji trzeba się starać mieć oczy zamknięte, trzymać o ile to możliwe głowę wyprostowaną, a czoło oparte na dłoni. Wszystko to bez zbytniej afektacji.

Ojciec Pio pozostawia swobodę w prowadzeniu medytacji z książką lub bez niej. Trzeba jednak stwierdzić, że sam wiele miejsca poświęca lekturom. Pomagały mu one zapewne w przygotowywaniu konferencji duchowych, których przedłużeniem będzie bogata korespondencja, stanowiąca także materiał do medytacji. Nasz autor zachęca, by starać się wypełnić umysł świętymi lekturami. Ma to być osobne, co najmniej półgodzinne ćwiczenie. Trzeba dużo czytać, ale z wielką pobożnością. Lektura jest ściśle związana z medytacją, bo jak w tej drugiej dusza mówi do Boga, tak w pierwszej Bóg mówi do niej. Razem stanowią dwa najbardziej użyteczne środki do nabycia doskonałości chrześcijańskiej.

Jednak nie mając odpowiednich książek, trzeba pamiętać, że jakakolwiek prawda świętej religii może i powinna być przedmiotem medytacji. Ma ona zazwyczaj krążyć wokół życia, męki, śmierci i zmartwychwstania oraz wniebowstąpienia Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Cierpiące człowieczeństwo Chrystusa ma tu pierwszeństwo. Medytowanie Jego Męki podobnie jak w życiu św. Franciszka rozpłomienia pragnienie cierpienia coraz bardziej dla miłości Jezusa.

Sama medytacja winna być przeprowadzana jak następująco. Przede wszystkim należy przygotować sobie punkt lub przedmiot, który chce się medytować. Jak już zostało zaznaczone, każda prawda naszej religii może być przedmiotem rozmyślania, ale zazwyczaj ma to być życie, męka i śmierć Chrystusa. Żadna dusza, jak by daleko nie postąpiła na drogach Bożych, nie powinna tego zaniedbać. Przygotowawszy materiał, należy się postawić w obecności Boga upokarzając się rozważaniem tego, kim się jest i przed Kim się staje. Po akcie pokory, adoracji i miłości trzeba prosić o światło i pomoc, by Pan zechciał wprowadzić w bezpośredni kontakt z sobą i sprawił dobry przebieg modlitwy i by uzyskać ten owoc, którego Bóg chce. Wreszcie trzeba się polecić wstawiennictwu Anioła Stróża, Najświętszej Dziewicy i całego dworu niebieskiego, po czym wejść w medytację, która ma krążyć wokół wcześniej przygotowanego punktu. Przemedytowawszy dobrze przedmiot we wszystkich szczegółach, przechodzi się do postanowień. Trzeba wziąć za cel poprawy tę wadę, która najbardziej przeszkadza zjednoczyć się z Bogiem. Chodzi o owoc medytacji, który się postanawia praktykować odnośnie danej cnoty aż do opanowania jej. Trzeba podjąć ćwiczenie takiej cnoty, której przeszkody przez przeciwne wady mogłoby się spotkać w ciągu dnia.

Wreszcie należy przejść do proszenia Boga o wszystkie te łaski i pomoce, których potrzebę czujemy, a następnie za wszystkich ludzi ogólnie i szczegółowo. Modlitwa ma dotyczyć przywrócenia królestwa Bożego, rozprzestrzenienia się wiary, wyniesienia i tryumfu naszej świętej matki Kościoła. Trzeba się modlić za żywych, umarłych, niewiernych, heretyków i o nawrócenie grzeszników. Nie można zapomnieć o duszach w czyśćcu, które oczekują wsparcia. Uczyniwszy to należy ofiarować medytację i siebie całego oraz bliskie osoby Bogu wraz z zasługami Chrystusa i Jego Matki. Należy to ofiarować przez ręce Maryi, Anioła Stróża i św. Józefa.

Ojciec Pio pozwala powtarzać tę samą medytację lub pobożną refleksję kilka razy dziennie. Przerwawszy ją ze słusznych przyczyn, można podjąć na nowo od pozostawionego punktu. Na koniec trzeba przeprowadzić krótki egzamin z przebiegu medytacji, a rozpoznawszy wady upokorzyć się, prosząc o wybaczenie i obiecując poprawę.

Tak przeprowadzana modlitwa myślna nie różni się wiele od medytacji proponowanych przez wielkich mistrzów. Łatwo można tu rozpoznać wiele elementów metody ignacjańskiej, które mistyk zintegrował z radami św. Teresy. O. Riccardo Fabiano zwraca uwagę na dwie ważne cechy nadające tej modlitwie piętno metody oryginalnej. Chodzi o preferencję w medytowaniu Męki naszego Pana i pewien szczególny zmysł kościelny wyrażający się modlitwą w jedności z Kościołem chwalebnym za wszystkie sprawy Kościoła pielgrzymującego i oczyszczającego się.

Ćwiczenie duchowe, które ma wybitnie medytacyjny charakter, to rachunek sumienia. Pierwszy raz Ojciec Pio wspomina o nim 17 sierpnia 1910 roku w związku ze sprawdzaniem swego wnętrza odnośnie przyzwolenia na pokusy. Jak już wspomniałem przy okazji modlitwy przebłagalnej, miał on duże poczucie swej niegodności. Wciąż lęka się, czy nie wyraził zgody na pokusy. Ciągle robi rachunek sumienia w tej sprawie, lecz – jak twierdzi – ślepota sprawia, że mimo wysiłków w badaniu nie rozpoznaje winy nawet niewielkiej.

Również innym zaleca, by po każdej czynności robili rachunek sumienia, a poznając jakąś niedoskonałość niech się nie niepokoją, ale upokorzą przed dobrocią Boga, proszą o przebaczenie i strzeżenie na przyszłość. W żadnym wypadku nie pozwala kłaść się spać bez tego ćwiczenia. Rachunek sumienia następujący po dziękczynieniu ma polegać na sprawdzeniu, czy czynność została wykonana zgodnie z intencją początkową. Ma być przeprowadzony bez łaskawości dla siebie, bo jak mówi Apostoł (1 Kor 11, 31), jeśli my osądzamy nas samych, nie będziemy więcej sądzeni przez Boga.

Ojciec Pio zabrania jednak badania z nadmierną pilnością, czy się jest dobrym, czy złym, czy się chce i działa najlepiej, czy nie, bo zawsze winniśmy być przekonani o naszej niedoskonałości. Taki egzamin czyniony z niepokojem i zakłopotaniem jest tylko stratą czasu i energii jak w wypadku żołnierzy, którzy czynią tyle prób, że w walce są zmęczeni, lub śpiewaków, którzy tyle ćwiczą, że na występie są zachrypnięci. Jest dobrze dążyć do skrajnej doskonałości, ale nie jest konieczne filozofować nad szczegółami wykraczającymi poza poprawę i postęp w codziennych potrzebach.

Podsumowując trzeba zgodzić się z Ojcem Pio, że medytacja jest środkiem wznoszenia się do Boga, a nie celem. Jej celowość tkwi w miłości Boga i bliźniego. Gdy dusza czuje się wezwana do kontemplowania Boga w Nim samym, czy w Jego atrybutach, trzeba się dać zwyciężyć i nie chcieć wspinać do Niego drogą dyskursywną, która jest pierwszą częścią medytacji. Troska o to, by kierować łagodnie serce ku postanowieniom i uczuciom do Boga, znamionuje drugą część medytacji. Trzeba stosować pierwszą, gdy się musi dojść do drugiej. Ale gdy dobry Bóg wprowadza w tę ostatnią, nie trzeba się cofać, bo to by oznaczało zniszczenie wszystkiego. Ta myśl kieruje nas ku dalszym etapom modlitwy, określanym jako mistyczne.

 

Ks. Wojciech Zyzak


Tekst z książki „Przesłanie Ojca Pio”.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Myśl Ojca Pio
Słodki jest czyściec, kiedy cierpi się z miłości do Boga.
Nowy numer

e-wydanie: eGazety.pl
e-księgarnia: e-Serafin.pl
promocja: z notesem
 
Sonda
Najtrudniejszy uczynek miłosierdzia to:
 
Informacje o Cookies
Nasz portal wykorzystuje pliki cookies. Możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki
Czytaj całość…
 
doOjcaPio.pl - portal pielgrzymkowy
e-kartki
kapucyni.pl