Start arrow Święci i świętość arrow Feliks z Cantalice
Feliks z Cantalice Drukuj Email

Feliks z Cantalice W 1543 roku do furty kapucyńskiego klasztoru zadzwonił dwudziestoośmioletni Feliks, wyrażając pragnienie zostania zakonnikiem. Był dojrzałym mężczyzną, miał za sobą doświadczenie ciężkiej pracy na roli.

Jego powołanie kształtowało się pod wpływem dziecięcego zauroczenia opowieściami o pustelnikach, a przede wszystkim dzięki codziennemu chrześcijańskiemu życiu w rodzinie, praktykowaniu wiary i modlitwy w domu oraz przyjmowaniu sakramentów świętych.

W życiu św. Feliksa miała miejsce nadzwyczajna interwencja Boża. Doświadczył jej jako głosu anioła, który objawił mu wolę Bożą – powołanie zakonne. Kapucyni, do których się zgłosił, nie śpieszyli się z przyjęciem go do swego grona. Gwardian klasztoru w Leonessie skierował go do prowincjała. Feliks nie wiedział, gdzie go szukać i powrócił do domu. Bóg jednak przynaglał go do podjęcia decyzji. W międzyczasie nadarzyła się okazja wstąpienia do innego zakonu, ale Feliks uparł się, że zostanie albo kapucynem, albo nikim.

Pod odbyciu nowicjatu, 18 maja 1545 roku złożył śluby zakonne. Przebywał w różnych klasztorach, aż w 1547 roku przełożeni skierowali go do Rzymu i zlecili funkcję kwestarza. Pełnił ją do śmierci, która nastąpiła 18 maja 1587 roku.

Jako kwestarz przebywał między ludźmi, zbierał jałmużnę dla klasztoru i ubogich. Z przepastnej torby kwestarskiej wyjmował chleb dla głodnych, których spotykał wędrując ulicami Rzymu. Im śpieszył z pomocą, starając się uczulić bogatych na potrzeby biednych, i rzeczywiście, znajdywali się ofiarodawcy.

Brat Feliks nie tylko kwestował i rozdawał chleb... Był prosty i niewykształcony, a jednak pełen mądrości płynącej z kontemplowania słowa Bożego, z długich modlitw przed Najświętszym Sakramentem i rozważania Bożych prawd. Charakterystyczne było jego zawołanie Deo gratias! Za wszystko dziękował Bogu. I tego uczył spotykanych ludzi, a zwłaszcza dzieci. Z miłością i wiarą wykrzykiwał: Jezus, Jezus! Była to najprostsza forma przepowiadania słowa Bożego.

Gwar i hałas ulicy nie przerywały jego skupienia. Powtarzał: Oczy zwrócone ku ziemi, serce ku niebu, różaniec w ręku. Taką postawę zalecał innym jako prostą formę ustawicznej modlitwy.

Nie byłoby tej modlitwy pośród tłumu, gdyby nie modlił się w klasztorze z braćmi i indywidualnie. Były to długie godziny nocnego czuwania (po dwóch czy trzech godzinach snu). Najchętniej zostawał sam w kościele, by śpiewać i recytować hymny i antyfony, a także – co szczególnie interesujące – fragmenty Ewangelii. A znał ich na pamięć wiele. Modlił się słowem Bożym.

Te ustne modlitwy brata Feliksa przebiegały płynnie do pewnego momentu, nagle zatrzymywał się w pół zdania, by rozważać wypowiedziane przed chwilą słowa. Następowały godziny zatopienia się w Bogu. W modlitwie był podobny do św. Franciszka. Były w niej ekstazy, westchnienia, żar wypowiadanych słów, płacz. Czuł się odpowiedzialny za tych, których znał z kwestarskich wędrówek. Modlił się: Panie, polecam Ci ten lud.

Brat Feliks zawsze przesuwał paciorki różańca. Jednak z trudem wypowiadał słowa Modlitwy Pańskiej czy Zdrowaś Maryjo. Nigdy nie czynił tego w pośpiechu, bezmyślnie, ale na każdym słowie skupiał uwagę. Jego modlitwa daleka była od „klepania zdrowasiek”. Upominał innych, by pamiętali, że język serca jest ważniejszy od języka warg. Dziwił się tym, którzy na modlitwie tylko czytali, nie przerywając lektury, by zastanowić się nad poznanymi prawdami.

Chociaż nie miał żadnego wykształcenia o radę i pomoc duchową prosili go często arystokraci i wyżsi dostojnicy kościelni z Kurii Rzymskiej. Przyjaźnił się z Karolem Boromeuszem, Filipem Neri. Zmarł 18 maja 1587 roku. Sam papież Sykstus V przybył osobiście oddać hołd zmarłemu i polecił rozpocząć proces kanonizacyjny. Papież Urban VIII w 1625 roku ogłosił go błogosławionym, a kanonizował go Klemens XI 1712 roku.

Święty Feliks z Cantalice kochał dzieci, a one jego. Miał dla nich nie tylko kromkę chleba, ale uczył je kochać Jezusa. Biegały więc za nim, czując jego życzliwość. Wiele rodzin zwracało się do niego z prośbą o modlitwę w intencji swoich dzieci, zwłaszcza gdy były problemy z porodem. On polecał je z ufnością Bogu i wypraszał łaski.

Jego dobroczynne działanie nie zakończyło się w chwili śmierci. Rzymianie tłumnie zgromadzili się na jego pogrzebie, pragnęli go jeszcze raz zobaczyć, dotknąć, zdobyć skrawek jego habitu. Bardzo potrzebowali jego pomocy i orędownictwa. Do jego grobu przynoszono dzieci, które kochał za życia.

18 maja, w jego święto, w kapucyńskich kościołach odprawiane są nabożeństwa, podczas których poświęcany jest „olej św. Feliksa”. Namaszczane są nim przede wszystkim dzieci.

Andrzej Zębik OFMCap
„Głos Ojca Pio” (nr 3/2000)

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Myśl Ojca Pio
Miłość jest miarą, według której Pan będzie sądził wszystkich.
Informacje o Cookies
Nasz portal wykorzystuje pliki cookies. Możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki
Czytaj całość…
 
Nowy numer
Głos Ojca Pio [89/5/2014]
e-wydanie: eGazety.pl
e-księgarnia: eSerafin.pl
 
Sonda
Czy warto wybaczać?
 

Image
 

Image
Image

Image
Image
Image
Image
Image