Start arrow Życie i duchowość arrow Ciekawostki arrow Ojciec Pio - najpopularniejszy święty
Ojciec Pio - najpopularniejszy święty Drukuj Email

 

Ankieta przeprowadzona przez znany włoski tygodnik katolicki „Famiglia Cristiana” w 2006 roku pokazała, że Ojciec Pio przewyższa popularnością wszystkich innych świętych, wyprzedzając licznych przyjaciół Boga, którzy do tej pory we Włoszech i na całym świecie cieszyli się wielkim uznaniem.

 

Ankiety tego rodzaju, jak wiadomo, mają względną wartość i mogą być różnie oceniane, ale pewne jest, że nawet jeśli Ojciec Pio nie zajmuje pierwszego miejsca w panteonie świętych, cieszy się wciąż rosnącą popularnością, która pozwala wymieniać go wśród najbardziej znanych na świecie.

Przekonałem się o tym osobiście w odległym roku 1968, kiedy podczas uczestniczenia w podróży apostolskiej papieża Pawła VI do Kolumbii na tablicy rozdzielczej jednej z taksówek poruszających się po ulicach Bogoty zauważyłem fotografię Świętego z Gargano. A przecież byliśmy tak daleko od Włoch i jeszcze mowy nie było o jego beatyfikacji i kanonizacji. Nie mylą się zatem ankiety, twierdząc, że Ojciec Pio jest jednym z najpopularniejszych świętych nie tylko we Włoszech, ale na całym świecie.

Z jakiego powodu?
Popularności świętego nie można wykreować ani jej narzucić. Ona rodzi się spontanicznie ze swoistego współbrzmienia, jakie zachodzi pomiędzy nim i ludźmi, lub, jeśli wolimy, ponieważ ludzie odczuwają go jako kogoś bliskiego, i to nie tyle z powodu jego cudotwórczej mocy, ale ponieważ on rozumie ich potrzeby, dźwiga ich problemy, lęki, obawy. Widzą w nim ojca lub brata, z którym można wejść w zażyłość, któremu można się powierzyć.

Taki dla ludzi jest Ojciec Pio dziś, i taki był także za swego życia, jak poświadczają kroniki i wszyscy, którzy mieli szczęście znać go bliżej, spotykać się z nim, iść za nim w ziemskiej pielgrzymce.

Brat pośród braci, obarczony cierpieniem jak wszyscy żyjący, gotowy wysłuchiwać nie tylko grzechów, ale także cierpień i rozterek. Odziany w habit św. Franciszka z Asyżu, w sandałach na nogach, bez wywyższania celebrujący przy ołtarzu misterium Eucharystii z wewnętrznym uniesieniem, które uderzało wszystkich.

Nie rozdawał pieniędzy. Dawał jedynie błogosławieństwa i upomnienia. Nie przyciągał ludzi uśmiechem i pochlebstwami, był wręcz odpychający, gdy dostrzegał fanatyzm czy roznamiętnienie. A jednak jak dawniej, tak i dzisiaj ludzie odczuwają jego prawdziwą świętość.

Tak przedstawia się popularność Ojca Pio i taki jest powód, dla którego, podobnie jak to było w życiu św. Franciszka, ludzie za nim idą. Ojciec Pio, gdyby był wśród nas, roześmiałby się zapewne natychmiast i ostro odpowiedział: Już ja was przepędzę! Jednak ludzie szli za nim i wciąż przybywa tych, którzy przyjeżdżają spotkać się z nim w San Giovanni Rotondo, noszą jego obrazek w portfelu czy mają w domu jego figurkę.

Zawsze dziwiło mnie, że na stacjach benzynowych przy autostradzie pośród różnych drobnych wyrobów galanteryjnych można także znaleźć statuetki Ojca Pio. Pewnego razu zapytałem sprzedawcy: Dlaczego je trzymacie? Odpowiedział: Ludzie je widzą, pogłaszczą i kupują...

Dlaczego?
Ludzie potrzebują pomocy, pocieszenia, towarzyszenia. A Ojciec Pio to taki święty, który jest nam bliski. Nie jest doktorem Kościoła, który pisze i naucza doktryny wiary. Nie jest pasterzem, który przewodzi i prowadzi. Nie jest męczennikiem, który pozwolił się zabić dla wiary.

Jest świętym bratem kapucynem, który stoi po naszej stronie, przekazuje nam słowa nadziei, dodaje odwagi, pociesza w trudnościach i otwiera nam drzwi, zanim zapukamy. Nie jest ponad nami, ale obok nas, dzięki czemu jego bliskość odczuwamy jakby niepostrzeżenie. Dziś nie podnosi już głosu, nie wyrzuca penitentów czy arogantów, nie łaja wzrokiem, ale towarzyszy w sercu z nieustającą modlitwą wstawienniczą do Boga, a także poprzez swoje dzieła miłosierdzia.

Dzisiejszy człowiek nie potrzebuje – jak powiedział Paweł VI – nauczycieli, ale świadków. Ojciec Pio był – a jeszcze bardziej dzisiaj jest – świadkiem Zmartwychwstałego, dając tym samym podporę i nadzieję.

Dzieje człowieka to historia ludzi udręczonych, poszukujących nadziei, wiary, pocieszenia, pomocy. Ojciec Pio odpowiada na tę wewnętrzną potrzebę, która dziś stała się jeszcze silniejsza, bardziej nagląca i dręcząca.

Popularność Ojca Pio rzeczywiście wynika z tego, że ludzie widzą w nim kogoś bliskiego. Przestrzeń i czas nie niwelują tej bliskości, a wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej ją wzmacniają, czego wielokrotnie osobiście doświadczałem czy to w Ameryce Łacińskiej, czy w Afryce, na Madagaskarze czy w Europie Wschodniej, gdzie Brat ze stygmatami nie tylko jest znany i wzywany, ale rzeczywiście znajduje swe miejsce w domach jako członek rodziny, jako przodek, który nigdy nie odszedł...

Popularność Ojca Pio, którą za życia nie tylko pogardzał, ale czynił wszystko, by jej uniknąć, wciąż rosła aż osiągnęła poziom tak nieoczekiwany, udokumentowany nie tylko przez tygodnik „Famiglia Cristiana”, ale przez wszystkich przybywających z całego świata do San Giovanni Rotondo.

Ludzie podążają za świętymi, ponieważ ich potrzebują. Podczas niedawnej kanonizacji św. Filipa Smaldone, patrona głuchoniemych, moją uwagę zwrócił widok wezbranej rzeki pielgrzymów, którzy zeszli się ze wszystkich stron, by zobaczyć jego relikwie i dotknąć urny, w której zostały złożone. Mój przyjaciel zapytał mnie: Dlaczego ludzie tak podążają za świętymi? Odpowiedziałem: Ponieważ potrzeba świętości jest bardziej żywa, niż to sobie wyobrażamy. Święci prezentują najwyższy ideał nie tylko dla chrześcijaństwa, ale także dla całej ludzkości.

Najbardziej wzywany
Ojciec Pio jest nie tylko najpopularniejszym świętym, ale także według wyników ankiety, najczęściej wzywanym w modlitwie. Nie zaskakuje nas to, ponieważ święci najbardziej znani to zawsze ci, ku którym kieruje się modlitwa wiernych: rozgłos i modlitewna prośba idą w parze i są ze sobą powiązane. Modlimy się do tego, kogo znamy. A ponieważ znamy tego, do kogo się modlimy, wzrasta nasza wiara i szacunek, intensywniejsza staje się nasza modlitwa, bardziej naglące błaganie.

Jednak najszczęśliwsze dla Ojca Pio i całego Kościoła byłoby – należy podkreślić to bez przesady i z całą śmiałością – gdyby stał się on świętym najbardziej naśladowanym na drodze do Boga.

Bp Cosmo Francesco Ruppi
„Voce di Padre Pio” (nr 12/2006)
tłum.: Tomasz Duszyc OFMCap


Cosmo Francesco Ruppi jest arcybiskupem Lecce we Włoszech i Przewodniczącym Konferencji Episkopatu Puglii (rejon Włoch, do którego należy San Giovanni Rotondo). W 2002 roku kierował kościelną komisją badającą autentyczność stygmatów Ojca Pio.

 

 
« poprzedni artykuł
Myśl Ojca Pio
świętość zawiera w sobie zdolność i moc do przemiany człowieka w Boga.
Nowy numer

e-wydanie: eGazety.pl
e-księgarnia: e-Serafin.pl
promocja: z notesem
 
Sonda
Najtrudniejszy uczynek miłosierdzia to:
 
Informacje o Cookies
Nasz portal wykorzystuje pliki cookies. Możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki
Czytaj całość…
 
doOjcaPio.pl - portal pielgrzymkowy
e-kartki
kapucyni.pl